20 grudnia 2014

Dlaczego opcje?

Cześć,

 
Dla wielu Czytelników tego bloga może być zastanawiające, dlaczego z inwestowania w akcje przeszedłem do inwestycji w opcje i to jeszcze na spadki. Odpowiedź zaraz będzie dla Ciebie oczywista.
 
Jak wiesz, w marcu tego roku sprzedałem wszystkie spółki jakie miałem (w tym dywidendowe) dochodząc do wniosku, że najnormalniej w życiu na nich nie zarobię. Nie myliłem się, bo cena wszystkich walorów mocno spadła (zrobię niedługo wpis podsumowujący z wykresami). Wtedy też założyłem, że zbliża się nowy rodzaj krachów giełdowych, które dokładniej opisuję w mojej nowej książce (ukaże się ona na 83% dopiero na początku 2015 r.). Nie będę dziś zatem wszystkiego zdradzał, a powiem tylko tyle, że skoro założyłem, iż dojdzie do wielkich spadków, to postanowiłem się do tego jakoś przygotować.
 
 

Jak postrzegam opcje (instrument pochodny)?

 
Ostatnio tłumaczyłem bratu ciotecznemu jak postrzegam opcje. Powiedziałem, że jeśli inwestowanie w akcje traktowałem jako wchodzenie w super biznes z profesjonalnym i uczciwym teamem (tak jak się wybiera wspólników zakładając firmę), to transakcje w opcje traktuję jako zakup ubezpieczenia. Co mam na myśli? A no to, że jak się raz na rok kupuje ubezpieczenie na życie i od nieszczęśliwych wypadków, to płaci się z góry określoną kwotę i ta kwota zazwyczaj przepada. Zdarza się jednak, że pojawiają się takie wydarzenia, nieszczęśliwe wypadki, kiedy te ubezpieczenia przynoszą nam korzyści finansowe w ramach odszkodowania. Innymi słowy, każdy dorosły odpowiedzialny człowiek stara się mieć wykupione ubezpieczenie na życie i od różnych nieszczęśliwych wypadków, aby móc smacznie spać. Czyli tak naprawdę kupując ubezpieczenie kupuje się po prostu bezpieczeństwo i spokój ducha.
 
Identycznie wg mnie jest z opcjami. Kupując opcję na spadki dokonuję jakby ubezpieczenia się na wypadek jakiś tragicznych wydarzeń, a tym samym kupuję sobie bezpieczeństwo za z góry określoną kwotę. Różni się to tym, że zamiast płacić agentowi ubezpieczeniowemu pieniądze daję je maklerowi i bankowi, a w zamian otrzymuję tzw. opcję put i spokojny sen jak u niemowlaka. No może przesadzam z tym spokojem (nie jest tak pastelowo), ale wiesz o czym mówię.
 
 
freeimages.com
 
 
Wiem również, że kwota, którą zainwestowałem w ten instrument finansowy w 90% transakcji może przepaść nawet w 100% (jeśli będę opcję utrzymywał do końca terminu), ale akceptuję te reguły gry, podobnie jak jednorazowe koszty ubezpieczenia. Występuje tu relacja WIN-WIN (dwie strony wygrywają), jeśli patrzymy na opcje przez pryzmat możliwości ubezpieczenia się, a jednocześnie występuje relacja WIN-LOST (jedna strona przegrywa, a druga wygrywa jej kosztem), jeśli patrzymy tylko przez pryzmat finansowy. Takie są tutaj reguły gry i podobne zasady mamy oczywiście też przy zakupie ubezpieczeń.
 
Warto jeszcze wspomnieć, że w długim terminie najczęściej na opcjach przegrywają kupujący opcje put, a nie wystawiający opcje. Prawdopodobnie dzieje się tak w stosunku 80/20 co oznacza, że ponad 80% wszystkich inwestorów traci pieniądze, a tylko ok. 20% na nich systematycznie zarabia. Obie strony wiedzą jednak na jakie zasady się zgadzają dokonując między sobą transakcji. Inwestor musi zapłacić pewną kwotę za opcję i raz na jakiś czas bardzo wiele może zarobić. Natomiast wystawiający opcje rozumie, że w większości przypadków zarobi na wystawionych opcjach, ale raz na jakiś czas będzie musiał oddać swoją dużą część zysku - tak jakby zrealizować zobowiązanie umowy ubezpieczeniowej.
 
 

Strategia

 
Powyżej opisałem moje główne spojrzenie na opcje. Natomiast jak zauważyłeś na fb, np., wczoraj zamknąłem pozycje opcyjne. Czy zrobiłem prawidłowo zobaczymy. Postanowiłem opcje sprzedać dlatego, ponieważ staram się dopasować moją osobowość i predyspozycje pod możliwości rynku instrumentów pochodnych. Testuję zatem różne warianty strategii inwestycyjnej, bo chcę w ten sposób nauczyć się maksymalizować zyski i ograniczyć straty. Podobnie podchodziłem do nauki na rynku akcji (GPW) i mikro akcji (NewConnect), gdzie przez lata szukałem swojego indywidualnego klucza do zyskownej strategii inwestycyjnej (opisałem ją zresztą w skróconym szkoleniu "Akcje przy kawie :)"). Polecam przeczytać od pierwszego slajdu, to wg mnie, ciągle bardzo wartościowy kurs.
 
Myślę, że już w 2015 r. ta edukacja połączona z ubezpieczeniowym charakterem opcji, przyniosą mi dobrą stopę zwrotu, której w najbliższych latach nie da się osiągnąć na akcjach. Przykładowo w tym tyg. dokupiłem sobie pewne opcje. Po 3 dniach miałem nawet 86% zysku, ale opcje sprzedałem dopiero wczoraj realizując zysk tylko 21%. Jednak czy na giełdzie bym teraz tyle zarobił? A w banku po ilu latach? 
 
Ponadto nauczony wieloma błędami, dziś priorytetem dla mnie jest ochrona kapitału. Dlatego pomimo podejścia do opcji jako do "ubezpieczeń", nie zamierzam pozwalać sobie na duże straty (szczególnie, że opcje bardzo szybko tracą na wartości). A ponieważ moje prawie 16-letnie doświadczenie, testowanie giełdy i zdobyta wiedza zaczynają procentować, stąd też znacznie łatwiej przychodzi mi prawidłowa ocena trendów giełdowych, ich możliwe zasięgi i spadki. Znacznie więcej zrozumiesz o czym mówię, gdy pojawi się moja nowa książka (o ile nie wykituję do tego momentu, ale wtedy mam nadzieję, że rodzeństwo zajmie się wydaniem), bo w niej opisuję odwieczny mechanizm działania giełdy oraz tłumaczę na chłopski i babski rozum, od czego zależą wzrosty oraz spadki w XXI wieku.
 
 

Podsumowując

 
Kupując opcje kupuję sobie bezpieczeństwo jakbym kupował ubezpieczenie. Dbam jednak o to, by na opcjach nie tracić. Czy warto się nimi zajmować? Każdy musi sam sobie odpowiedzieć. Mi się opcje podobają, ich natura ubezpieczeniowa oraz to, że są proste w użyciu. W przypadku wystąpienia korekty, pozwalają godziwie zarobić lub ochronić kapitał inwestycyjny.
 
Czy można na nich stracić? Oczywiście i to 100% zainwestowanego kapitału. Na rynku akcji jest to praktycznie niemożliwe, tutaj można stracić wszystko w parę tygodni. Ja już sporo pieniędzy straciłem (to boli!), ale jak wiesz, wychodzę z założenia, że edukacja zawsze kosztuje, a ryzykowanie = życie. Więc na spokojnie, hobbistycznie sobie temat rozwijam i dalej będę testował różne strategie (chyba, że dojdę do wniosku, iż nie jest to dla mnie). Gdy przyjdą spadki, będę gotowy. Tym razem na rynkach światowych chyba był jeszcze jeden fałszywy alarm, ale to się okaże w najbliższych tygodniach. Najwyżej zwyczajnie popełniłem kolejny błąd, który zapisuję do mojej złotej kolekcji.
  
 

Pozdrawiam

 
PS Inwestuję w opcje tylko kapitał przeznaczony na inwestycje GPW i edukację na rynkach kapitałowych. Słuchaj innych, ale zawsze myśl samodzielnie. Za swój kapitał jesteś odpowiedzialny w 100% zawsze tylko Ty, nikt inny.
 
 

9 komentarzy:

  1. Opcje kupowane jako ubezpieczenie to zawsze koszt w portfelu. Koszt wynikający z utraty wartości czasowej i koszty rolowania, które ponoszone są kilka razy w roku. Jeśli chcemy więc mieć ciągłe ubezpieczenie przed spadkami, musimy być gotowi na poświęcenie nawet kilku procent portfela na koszty tego ubezpieczenia.

    Ja staram się aktualnie podchodzić do tego od drugiej strony, wystawiając opcje i będąc ubezpieczycielem. Odpowiednio dobrana strategia może dawać całkiem dobre rezultaty. Ale faktem jest, że opcji nie rozpatruję w połączeniu z moim portfelem akcji, ale jako zupełnie oddzielną strategię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Radosław za wpis. Zgadzam się z tym co piszesz. Co do wystawiania opcji to na razie dla mnie dalszy temat, raczej staram się po kolei przechodzić temat po temacie. Jak stworzę strategię zyskowną na kupnie opcji, pomyślę pewnie o drugiej stronie. Traktowanie opcji jako koszt ubezpieczenia wydaje mi się sensowny, natomiast wierzę, że można ten system jeszcze podrasować pod kątem uzyskiwania wysokich stóp zwrotów.

      Pozdrawiam


      Usuń
    2. Zarabianie na kupowanych opcjach jest trudne. Musisz nie tylko mieć rację co do kierunku rynku (pomijając long straddle i long strangle), ale również musisz mieć rację na tyle, żeby zrekompensować utratę wartości czasowej.

      W rezultacie teoretycznie łatwiej jest grać na kontraktach, bo tam musisz "tylko" przewidzieć kierunek, a nie tracisz wartości czasowej.

      Dlatego próby kupowania opcji i zarabiania w ten sposób mogą trwać długo i wcale nie muszą przynieść pozytywnego rezultatu. Proponuję równoczesne eksperymentowanie z wystawianiem opcji (zabezpieczonych) na jakimś małym portfelu, 2-3 tysiące. Czas ten sam, a równocześnie zdobywasz doświadczenie w dwóch sposobach gry na rynku.

      Usuń
  2. Jeśli się ubezpieczamy to coś chronimy , a Ty Bartku co ubezpieczałeś ? Pusty portfel akcji ? To tak jak byś ubezpieczał dom , którego nie posiadasz . Jeśli już miałbyś akcje to lepiej kupić kontrakt terminowy . Może kwota jest spora , ale jak mądrze zarządzasz to 100% jak na opcjach nie oddasz. Od dłuższego czasu zapowiadasz krach i kiedyś na pewno trafisz , ale za słowami powinny iść czyny . Jeśli ja jestem pewien ,że coś spadnie/urośnie to wykorzystuję ten ruch , a Ty Bartek nie dajesz pokrycia swoich słów , bo tylko piszesz i nie potwierdzasz tego obecnie ruchami . Nie jesteś w tej chwili w grze ,"na rynku " bo czegoś się obawiasz ( w ten sposób sam sobie nie ufasz ), a gracz który nie gra ,nie może być dobry , tak jak i w sporcie ,bo nie czuje rytmu. Tutaj właśnie brakuje poparcia teorii ,którą głosisz . Kiedyś na pewno trafisz , ale chcesz to trafić "za darmo " bez kosztów jakie byś ponosił za błędne decyzje od ponad pół roku.Nagrodą będzie ,że staniesz się jasnowidzem na jakiś czas i uzyskasz więcej odsłon bloga , może książka lepiej się sprzeda jeśli wyjdzie po jakimś istotnym ruchu.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za wpis,

      Podobnie jak w opcjach ubezpieczam się na... "życie" :) Jeśli będą spadki, pieniądze uzyskane z załamania gospodarki mogą się przydać. Życie posiadam i mogę je ubezpieczyć :) Na razie nie interesują mnie kontrakty terminowe, wolę najpierw opcje poznać.

      To prawda krach zapowiadam, ale zawsze powtarzam, że mogę się mylić i że trafienie w szczyt jest trudne. Nawet jeśli teraz by wystąpił krach, to ja zapowiadając go od prawie roku nie będę już "guru", który przewidział spadki. Takim "guru" może być ktoś, kto powie, że np. z Elliota mu wyszło, że spadki zaczną się w marcu 2015 r i rzeczywiście szczyt będzie w marcu :) Ja bardziej ostrzegam przed słabą sytuacją gospodarczą niż ją przewiduję co do miesiąca. Bardziej od tego kiedy naprawdę pojawi się krach interesuje mnie to, czy będę na niego gotowy - i na tym się skupiam.

      Co do gołosłowności - to przecież wpisy na blogu są poparte działaniem. nawet transakcje na opcjach w tym tygodniu. Tak samo było z akcjami, pisałem o akcjach, które miałem w portfelu. Pisałem też kiedy je sprzedałem i po ile w dniach, kiedy naprawdę to robiłem.

      Aktualnie wyszedłem z rynku opcji, bo uznałem, że być może popełniłem błąd oceniając przyszłe tygodnie, a jak uświadomię sobie, że popełniłem błąd, to reaguje natychmiast. Cały czas jestem na rynku od prawie 16 lat, więc nie wiem o jakiej teorii piszesz i czemu się tak obruszasz.

      A co do kosztów, to zauważ że od ponad roku ponoszę koszty transakcji opcyjnych i błędnych decyzji, więc nic za darmo nie otrzymam. A co do jasnowidzenia, to rzeczywiście w mojej nowej książce kilka rzeczy nt przyszłości przewidziałem, a mało tego, każdy Czytelnik książki będzie potrafił również przewidzieć przyszłość rynku, po lekturze :)

      Książka może się nie sprzedać, ale najważniejsze dla mnie będzie wprowadzenie jej na rynek i zamknięcie tego projektu. Książka zawiera treści ponadczasowe oraz przyszłościowe, więc powinna przynajmniej kilka osób zainteresować. Wolny rynek i Klienci sami ocenią zawartość książki. Napisałem ją dla myślących osób, które znajdą w niej wiele ciekawych informacji i otrzymają wolność wyboru co dalej chcą zrobić z tą wiedzą.

      Pozdrawiam

      Usuń
    2. To może ja się wypowiem odnośnie krachu i nadejścia bessy. Na początku może podkreślę, że właściwie co do nadejścia korekty/bessy na rynkach finansowych zgadzam się z autorem bloga, że to raczej bliżej niż dalej. Co do trafienia w szczyt to trudno w niego trafić, gdyż w pobliżach szczytu musi odbyć się dystrybucja "leszcza" w papiery. Musi to trochę potrwać. Co do rynku PL to my właściwie dystrybucję akcji mamy od września ubiegłego roku, kiedy to idziemy ruchem bocznym, kiedy to USA czy DE robiły nowe szczyty. Co będzie kiedy tam się złamie trend? Czy my pójdziemy pod prąd. Poprzednie bessy pokazały raczej, że będzie odwrotnie. Oczywiście, kto chce może sobie wierzyć w wieczną hossę i to jest jego sprawa.

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Proszę Bartku nie wywalaj kity! Kto będzie nas wtedy edukował? 100 lat życzę ;) Myślę, że Anonimowy nie ma racji mówiąc, że jesteś poza grą. Uważam, że nawet bycie poza grą jest częścią tej gry :) To nawet jedna z moich słabostek, to że po upływie niedługiego czasu poza rynkiem zaraz mnie swędzą łapy i coś kupuję myśląc, ze już jest okazja.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście edukatorów i mądrzejszych ode mnie jest bez liku :) Cała zabawa z giełdą polega na okiełznaniu naszych słabostek i zapanowaniu nad sobą.

      Pozdrawiam i dzięki za wpis.

      Usuń
  4. Wcieło mi moją wypowiedz więc napiszę ja ponownie ;-)

    "Ja bardziej ostrzegam przed słabą sytuacją gospodarczą niż ją przewiduję co do miesiąca. Bardziej od tego kiedy naprawdę pojawi się krach interesuje mnie to, czy będę na niego gotowy - i na tym się skupiam."
    - Widzę że mamy podobne podejście co do gospodarki, ja też uważam że ptrzy takim bagnie regulacyjnym gospodarka nie wydzwignie się, nawet mimo gigantycznych pakietów z banku centralnego i rządu. To jest kryzys strukturalny i jedyne wyjście z niego to masowe zliberalizowanie gospodarki i zaostrzenie polityki monetarnej (casus Trumana z 46 roku).
    I dopóki to nie nastapi kryzys będzie nadal trwał....


    Co do pozycji - opcji aktualnie nie mam z prostego powodu nie ma ich na spółki, a na indeksy nie gram ;-)
    Jednak na spadek jestem solidnie zabezpieczony - szortami (na JSW, LOTOS itd). Stanowią one większość mojego portfela, a w listopadzie były one jedynymi pozycjami jakie miałem. A obecnie myślę nad jeszcze wiekszym ich udziałem patrząc na to co się dzieje na naszym rynku i jak chciwcy ze Świętokrzyskiej i Wiejskiej codziennie wprowadzają nowe zabójcze dla gospodarki rozporządzenia.

    Pozdrawiam i Czekam na twoją książkę :-)

    Ps. Dzięki za rady odnośnie bloga ,wziełem je do serca. W styczniu będziesz miło zaskoczony ;-)

    OdpowiedzUsuń



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...