24 listopada 2014

Historia niezwykłego inwestora

Cześć,

 
Wklejam fajną historię, którą znalazłem kilka lat temu. Może nie czytałeś, a warto. Trochę inna, niż scenariusz Wilka z Wall Street, choć obydwu panów łączyło inwestowanie na giełdzie. Dwóch ludzi, to samo miejsce, dwie zupełnie inne drogi do przemiany. W tym artykule jest kilka myśli, które odnoszą się do każdego z nas, więc jest to historia warta odświeżenia.
 
Wklejam urywek, reszta w linku dla chętnych.


freeimages.com
 
 
(...)
 
Dostałem pracę we francuskim banku w londyńskim City. Stałem się tam głównym strategiem do spraw Europy Wschodniej i rynków wschodzących. Obsługiwałem nie tylko kraje bloku postkomunistycznego, jak Węgry, Czechy czy Polskę, ale także Turcję, Izrael i RPA. Moimi klientami były fundusze z krajów zachodnich - USA, Wielkiej Brytanii, Szwajcarii, Skandynawii itp. Cały czas byłem w rozjazdach. Zarabiałem oczywiście kokosy. To były tak ogromne sumy, że moi koledzy z City nie wiedzieli, co robić z pieniędzmi. Żeby je jakoś wydać, lecieli na przykład na weekend na Karaiby, co było bardzo wyczerpujące i z pewnością nie przynosiło frajdy.
 
Życie płynęło mi jak w bajce. Stać mnie było na wszystko: jeślibym tylko chciał, ani ekskluzywne mieszkanie w centrum Londynu, ani najbardziej egzotyczne wakacje nie byłyby problemem. Kiedy wybierałem się w podróż służbową, podjeżdżała po mnie limuzyna, szoferzy pakowali moje bagaże, prawie donosili na lotnisko i wsadzali do samolotu do superluksusowej klasy biznesowej, w której bilet kosztował kilka tysięcy dolarów. W czasie lotu mogłem skorzystać z masażu, na lotnisku z darmowego fryzjera, a w kieszeni miałem kartę kredytową z nieograniczonym limitem. Mogłem pstryknąć palcami i mieć, co tylko dusza zapragnie. Żyłem w świecie rekinów giełdowych.
 
Cały artykuł znajdziesz klikając tutaj.
 
 

Pozdrawiam


 

5 komentarzy:

  1. Świetnie się zaczyna, na bank będę czytał dalej - wstęp niezły ale pewnie w dalszej części trzęsienie ziemi czeka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałem jego historię do końca. Osobiście nigdy bym nie chciał pracować po kilkanaście godzin na tak wysokich obrotach, zastanawiam się jednak, czy oprócz "miałem dość tej bieganiny" był jeszcze inny powód, dla którego zmienił swoje życie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za wpis.

      Myślę, że wewnętrzny głos i skupienie się na najważniejszych wartościach w życiu były dodatkowymi bodźcami do podjęcia decyzji. Ale najlepiej spytać jego samego :)

      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Dobry wieczór

    Niniejszy blog śledzę z uwagą od ponad 3 miesiący i dziękuję za to, że dzieli się Pan swoją wiedzą i doświadczeniem. Inspiruje mnie on do działania (krótka sprzedaż na nadchodzące ciężkie czasy). Jestem również wdzięczny za e-booka Bóg, pieniądze i giełda, który sprawił, że zmieniłem swoje podejście do pracy i pieniędzy. Niepokoi mnie tylko jedna rzecz. W komentarzach pod jednym z wpisów wyczytałem, że jest Pan przeciwny spółce CDProjekt z powodów osobistych. Przez kilka lat obserwowałem ją z perspektywy zadowolonego klienta, widząc jak się rozwija. Sądzę, że swój sukces zawdzięcza ona ciężkiej pracy i talentom jej założycieli (którzy potrafili wykorzystać własną wizję i zainteresowania przy okazji promując dobrą polską fantastykę). Jest to jedna z nielicznych firm, której udało się wypromować markę Made in Poland na świecie, rozpoznawalną i nie ustępującą konkurentom. Ich "Wiedźmin" wraz kontynuacjami to jedna z nielicznych gier problem dobra i zła pokazany jest w niesztampowy sposób, występujące tu problemy rasizmu, relatywizmu moralnego czego nie ma w zachodnich, politycznie poprawnych produkcjach tego typu.(świetny marketing, nieprawdaż ?) Dlatego bardzo chciałbym się dowiedzieć, jakie zarzuty wysuwa Pan pod ich adresem. Zacząłem mieć pewne wątpliwości co do tych produkcji (które przecież znam i posiadam) szczególnie przed premierą trzeciego Wiedźmina (kilka zamówionych pre orderów z myślą o odsprzedaży w serwisie aukcyjnym ), Wiem też jednak, że w Piśmie jest napisane:
    "Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną... " i to zdanie wciąż chodzi mi po głowie.

    Pozdrawiam
    Szczęść Boże

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za Twój wpis,

      Dziękuję za dobre słowo o blogu.

      Co do CDR to tylko moja osobista decyzja, pokierowana tym, aby nie postępować wbrew swoim przekonaniom. Ostatnio czytałem, że Wojciech Cejrowski zachwalał serię książkową "Wiedźmina" Sapkowskiego, uznając ją także za dobrą fantastykę. Więc jest to kwestia przekonań osobistych każdego człowieka.

      Ja poczułem, że lepiej sprzedać te akcje. Kierowałem się przy tym demonicznym wyglądem gier, erotyką (dyskwalifikująca rzecz) i brutalnością gry, która wiadomo, że trafi w ręce nastolatków i dzieciaków pomimo PEGI18. Stąd jakiekolwiek promowanie gry, stało się dla mnie i względem moich przekonań niestosowne. Ostateczną decyzję co do postępowania zostawiam każdemu Czytelnikowi z osobna. Każdy z nas ma wolność wyboru, co wybiera to otrzymuje. Myślę, że zespół CDR mógłby korzystając ze swoich talentów, stworzyć też bardzo piękną, honorową, grę o wielkim bohaterze, a nie tylko gry powszechnie tworzone o wątpliwej moralności i przekazie. Zwłaszcza, że każda gra nielegalnie trafia dziś do milionów 6-18 latków - nie zawsze rodzice patrzą dzieciom w komputery.

      To tylko moje osobiste zdanie.
      Pozdrawiam serdecznie,

      Usuń



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...