12 września 2014

Skrócony kurs "Akcje przy kawie" - slajd 2 z 33

Cześć,

 
Pomyślałem, że skoro ograniczam inwestowanie na giełdzie do minimum (mam w prywatnym portfelu jeszcze jedynie opcje put na grudzień i marzec), to oddam Ci moje prawie 16-letnie doświadczenie i wyjaśnię, jak wybierałem dynamicznie rosnące spółki. Warsztat "Akcje przy kawie" pozwalał mi w prosty sposób wyselekcjonować dobre, zdrowe biznesy, zminimalizować ryzyko inwestycyjne i wybierać najdynamiczniej rosnące spółki. Przypominam, że do momentu kiedy inwestowałem tylko w akcje i stosowałem opisane w szkoleniu zasady, Portfel Bart był kilka razy lepszy od WIG (Benchmarku). Portfel Bart był też po ponad 3,5 roku lepszy od stóp zwrotów większości funduszy inwestycyjnych polskich i światowych z tamtego okresu.

Więcej informacji nt. tego kursu online tutaj.
Wszystkie części kursu można zobaczyć tutaj.

Szkolenie "Akcje przy kawie" pokazuje, jak selekcjonować najlepsze spółki dla konkretnego inwestora przy minimalnym ryzyku. Nie uwzględnia jednak moich najnowszych odkryć inwestycyjnych, o których powiem więcej prawdopodobnie dopiero po zakończeniu tego warsztatu. 
 
 

Slajd 2 - Kurs "Akcje przy kawie", czyli jak dokonywałem selekcji zdrowych, mocno rosnących spółek?  



freeimages.com









      

Ryzykujesz? Wygrywasz i przegrywasz

 
Kolejną ważną rzeczą przed rozpoczęciem inwestowania jest spojrzenie na ryzyko z kilku perspektyw. Pierwsza z nich mówi nam, że kto w życiu nie ryzykuje ten nie pija szampana. Inaczej mówiąc, jeśli w życiu stawiamy na życie w strefie komfortu, unikanie ryzyka to z pewnością nic wielkiego nie osiągniemy. Może dorobimy się wrzodów żołądka, które będą skutkiem nudy i żalu do świata oraz wszystkich ludzi za kiepskie życie.

Bez ryzyka nie wygramy życia do którego zostaliśmy stworzeni. Nie poznamy kobiety która nam się podoba, nie będziemy mieli dzieci, nie zgodzimy się na pracę która wydaje nam się stresująca i zbyt trudna, nie zainwestujemy pieniędzy na giełdzie ani w złoto, ani w nieruchomości itp. Ulokujemy pieniądze na lokacie i po roku zarobimy na trzy pizze lub trzy obiady, wszystkim znajomym się chwaląc najlepszym oprocentowaniem naszego konta w rankingu bankowym. Dlatego żeby zacząć inwestować, trzeba zaryzykować.

Po drugie trzeba liczyć się także z ryzykiem straty pieniędzy. Np. ja ostatnio zaryzykowałem i zacząłem inwestować w opcje - straciłem pieniądze. Nie lubię tego! Zaryzykowałem, zrobiłem tyle ile potrafiłem i straciłem. Pieniędzy nie ma. Mogłem za nie pojechać na fajne wakacje pod palmami, ale straciłem. Popełniłem za dużo błędów, zagrałem zbyt ryzykownie - myślałem, że opcje są tak samo "łatwe" jak akcje. No i się przeliczyłem, arogancja przyniosła prawidłowe konsekwencje, ale też i świadomość realiów.

Na szczęście dzięki temu jest nowe doświadczenie, nowa nauka i świadomość siebie, kolejne przełamanie się i wyjście z poprzedniej strefy komfortu. Krótkoterminowo odniosłem stratę, długoterminowo wzmocniłem nawyk wychodzenia ze strefy komfortu i poznałem lepiej moje słabe strony jako inwestora. Ograniczyłem wagę giełdy w życiu i przetasowałem priorytety. Jak dla mnie kalkulacja wychodzi in plus i za nic nie zamieniłbym jej z powrotem na gotówkę. Mimo że strata boli - pamiętam jednak, że narodziny każdego nowego życia też przychodzą w bólach.

Po trzecie należy minimalizować ryzyko i podejmować przeliczone ryzyko. Tu jednak musimy się zastanowić, czy naszą osobowość i naturalne skłonności uda nam się okiełznać, bo bywa, że nie jesteśmy w stanie nad sobą zapanować. Brak strategii i samodyscypliny w tej kwestii może nas kosztować zbyt wiele i trzeba się nad tym dobrze zastanowić. Żeby jeszcze lepiej ograniczać ryzyko, wejdź tutaj i poczytaj artykuły które pisałem na ten temat.
 
 

Podsumowując

 
Bez ryzykowania nie ma szans inwestowania. Bez ryzykowania nie ma szans zyskiwania. Ryzykując wygrywamy nawet jeśli przegrywamy, o ile uczymy się na błędach. Ryzykując wygrywasz, ryzykując jednak możesz też przegrywać. Przegrywanie najczęściej jest krótkoterminowe, w długim terminie ryzykowanie przynosi korzyści - jak nie w samym inwestowaniu, to w całym życiu. Zyskujemy nawyk podejmowania ryzykownych projektów, uczymy się i zdobywamy doświadczenie. Możemy tracąc odkryć, że giełda nie jest dla nas i też zyskamy, bo pójdziemy dalej szukać czegoś, co da nam więcej szczęścia. Nie będziemy zwlekać.

Ktoś kto nawet nie zaryzykuje, przegrywa zatem podwójnie - nie daje sobie szansy na sukces i nie pokonuje strefy komfortu sprawdzając, czy giełda jest dla niego czy nie. Ma za to bezpieczną, stabilną kasę na lokacie bankowej, za rok ją wyjmie i pójdzie na pizzę... jednak na szampana nie starczy. Do końca życia szanse na sukces takiej bojaźliwej osoby będą ograniczone przez bezpieczeństwo = będzie niewolnikiem strachu i pieniądza.

Strata pieniędzy to zawsze efekt uboczny i koszt nauki. Nauka zawsze kosztuje i dotyczy większości dziedzin życia. Pieniądze choć są bardzo ważne, to są tylko NARZĘDZIEM do realizacji swojego powołania, a nie celem samym w sobie. Tracenie ich jest jak wyrzucanie złamanej łopaty, która pękła podczas kopania fundamentów pod naszą przyszłość. Jak ją stracimy idziemy po nową i kontynuujemy realizację celów. Strata pieniędzy jak więc widać, pobudza w nas kreatywność do zarobienia nowych pieniędzy, więc paradoksalnie to także zysk dla nas(w długim terminie). Oczywiście tracić w nieskończoność nie możemy, musimy się uczyć na błędach i je eliminować jak najszybciej. Po prostu wychodzę z założenia, że lepiej jest ryzykować i coś stracić, niż nawet nie spróbować.

Pytanie:

Czy chcesz zaryzykować z giełdą nie mając gwarancji, że zarobisz, a prawdopodobnie nawet stracisz pieniądze? Jeśli tak, to kolejne części kursu są dla Ciebie, a jak nie, to nie marnuj swego czasu na blogach giełdowych i zajmij się wreszcie swoją pasją, tym w co wierzysz, że jest wartościowe.
 
 

Pozdrawiam

 
 

2 komentarze:

  1. dziwi mnie ,że mając tyle lat za sobą rezygnujesz.
    W moim przypadku to im więcej jestem na gpw to tym lepiej to rozumiem .Nie chodzi tutaj o ciągłość kupowania , ale o zainteresowanie . wchodzę kiedy chcę. To wchodzi w krew i i ma sens a Ty rezygnujesz....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko wyjaśnię po kursie na blogu. Myślę, że nie zmienię w tej kwestii zdania. Na razie ograniczam giełdę do minimum. Albo na tym minimum będę kontynuował, albo całkowicie zamknę temat. Niedługo każdy zrozumie dlaczego.

      Pozdr

      Usuń



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...