06 lutego 2014

Dlaczego sprzedałem Windmobile? - Case study

Cześć,

 
Zgodnie z obietnicą, opiszę dziś główne powody sprzedaży świetnie zapowiadającej się inwestycji w spółkę Windmobile.
 
Pierwszą ciekawostką jest to, że na dzień przed konferencją w hotelu Sheraton myślałem o tym, by dokupić akcji spółki z Newconnect. Jeszcze wtedy byłem święcie przekonany, że to jedna z lepszych inwestycji na najbliższe lata. Całe szczęście wstrzymałem się do "po konferencji".
 
 

Co takiego dowiedziałem się na konferencji?

 
Każdy zainteresowany mógł obejrzeć konferencje poprzez relację na żywo. Ja jednak zawsze gdy mogę, wolę brać udział w takich wydarzeniach osobiście. Dlaczego? Po prostu widać, słychać i czuć więcej, niż przez ustawione w jeden kadr kamery. Idąc bezpośrednio na spotkanie, można lepiej wyczuwać napięcie unaszące się w powietrzu, widzieć co dzieje się poza kamerami.
 
Ponieważ byłem na obydwu konferencjach spółki, także rok wcześniej, mogłem ocenić postępy i zmiany w spółce, porównać obydwa wydarzenia i plany. Na pierwsze spotkanie poszedłem z niepewnością, ale wyszedłem z podekscytowaniem. Po drugim spotkaniu wyszedłem skołowany i zniesmaczony.
 
 

Co się okazało?

 
Okazało się, że spółka która tak mi się podobała, zaczęła skręcać na inne tory, niż te którymi podążam ja. Spółka postanowiła się "dynamicznie" rozwijać. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że postanowiła to robić kosztem dotychczasowych akcjonariuszy. Po usłyszeniu pewnych informacji, poczułem się naciągnięty i oszukany. Spójrz na fragment prezentacji Windmobile. Po lewej jest pokazany aktualny akcjonariat, po prawej planowany-rozwodniony.


Prezentacja Windmobile


















Zarządzający firmą postanowili połączyć się z firmą programistyczną i w ramach tego połączenia dokonają rozwodnienia dotychczasowego akcjonariatu o 28%!



 
Pomimo uśmiechów prowadzących i zapewnianiu wszystkich, że firma działa dla dobra akcjonariuszy, ja poczułem się wykiwany przez spółkę. Podobnie zachował się rząd z pieniędzmi Polaków w OFE - zamienił je na ZUS-coiny ;)

Co ciekawe czytając na jakimś portalu artykuł o Kopeksie przypomniałem sobie, że taki trik stosuje się w obronie spółki przed przejęciem i nazywa się "zatrutą pigułką".

Niewykluczone, że w wypadku Kopeksu będziemy mieli do czynienia z tzw. zatrutą pigulką (poison pill). Tak nazywają się wyspecjalizowane formy obrony przed wrogim przejęciem. Powstały one w latach 80-tych ubiegłego wieku w USA, kiedy na rynku kapitałowym mocno nasilił się proces wrogich przejęć. Jedną z form poison pill jest emisja prowadząca do rozwodnienia kapitału. Kopex chce otworzyć sobie drogę do emisji 10,5 mln zł akcji, a obecnie kapitał stanowi 74,3 mln sztuk.
 
Wszystko rozumiem, tylko że w tym wypadku zarząd Windmobile zaserwował "zatrutą pigułkę" swoim dotychczasowym akcjonariuszom-fanom. Tym samym potraktował inwestorów jak swojego wroga...
 
 

Kto na tym zyskał najwięcej?


Kto zyskał najwięcej na rozwodnieniu akcjonariatu? Wg mnie, Rafał Styczeń, który jest zaangażowany w obydwie spółki i jest jak czytamy na stronie spółki...
 
...głównym założycielem i największym akcjonariuszem IIF S.A. Założonego w 1999 roku, jako jeden z pierwszych funduszy venture capital w Polsce. W 1994 roku, przed założeniem IIF Rafał Styczeń był współzałożycielem i współautorem sukcesu Comarch SA – spółki, która znajduje się w czołówce największych firm IT w Polsce.
 
Rozumiem, że panu Rafałowi należał się największy kawałek tortu, w obydwu spółkach ma duże udziały, ale cały trik z rozwodnieniem jest dla mnie zagraniem poniżej pasa. Tu warto też dodać, że spółka Comarch, którą się pan Rafał tak chwali, to wg mnie przyszłość Windmobile. Co mam na myśli? To super nowoczesna, świetnie prowadzona i rozwijająca się spółka, która będzie dążyć do tego by być jak największa, a tym samym, aby jej wartość była jak największa. Zapytasz co w tym złego? Nic. Dla zarządu spółki najważniejsze jest budowanie jak najpotężniejszej firmy, jak najwartościowszej, którą kiedyś np. będzie można sprzedać za setki milionów lub miliardy jakiemuś inwestorowi. Zapytasz co w tym złego? Nic. Z punktu widzenia zarządu to genialna sytuacja, wymarzona - prowadzę firmę, która jest coraz potężniejsza i wartościowsza. Więc w czym problem Bartek? W tym, że indywidualni akcjonariusze mają być jedynie naiwniakami, którzy będą dawali swój kapitał na ten rozwój. A co na tym zyskają? ...
 
Rozumiem, czasami zdarzają się emisje dla inwestorów strategicznych, ale nie na 1/3 udziałów. Sorry, ale nie współpracuję na takich zasadach.

 

Dlaczego?

 
Bo oprócz tego rozwodnienia w postaci emisji akcji, będą na pewno kolejne emisje być może bez praw poboru, a dodatkowo firma zaczyna się zadłużać. Po co? By kupić spółkę z 400 pracownikami. Windmobile, który miał 50 ludzi i do tej pory był lekką, wysoko rentowną spółką w przyszłościowym segmencie, teraz wszedł w synergię ze spółką 8 razy większą pod względem pracowników, znacznie mniej rentowną. Innymi słowy, Rafał Styczeń ubija świetny interes, łączy swoje spółki, buduje globalną spółkę, zwiększa swoje udziały kosztem akcjonariuszy mniejszościowych, tych ostatnich mając chyba gdzieś...  
 

 
Jeśli nie wiesz dokąd zmierza cała ta strategia i plan, to spójrz na kurs akcji i wykres Comarch(spółka założona i współprowadzona przez Rafała Stycznia od 1993 r. do 2000 r.). Choć wykres pokazuje lata już po jego odejściu, to myślę, że Comarch dalej kontynuował wcześniej stworzoną strategię globalnego rozwoju.

Ten sam los może czekać Windmobile, a efekty synergii będą pracowały dla zarządu, a nie dla inwestorów indywidualnych. Jest to relacja wygrany-przegrany, główni właściciele wygrywają, reszta inwestorów żyje w iluzji, że też wygra.
 
 

Złote góry ;)

 
Ale halo halo, przecież zarząd obiecuje złote góry, potężne przychody i coraz większe zyski! Nie wspominając nawet o efektach synergii. No tak, ale ja wychodzę z założenia, że sceptycznie patrzę na obietnice wzbogacenia mnie, gdy w tym samym momencie 28% wartości moich udziałów w spółce zostało mi zajumanych, a zarząd z uśmiechem na twarzy podaje mi "zatrutą pigułkę" i mówi "Zjedz przyjacielu, smacznego. To dla Twojego dobra". Jakoś mnie nie przekonali ;)
 
W przypadku Windmobile działa jeszcze jedna pułapka na akcjonariuszy. Mianowicie Windmobile działa na wyobraźnię. Ta branża jest szybka i ogólnie mobilne technologie sprzedają się jak świeże bułeczki. To utrudni wielu inwestorom zdrową ocenę inwestycji w Windmobile i wyjście z niej. Inwestor może się łudzić, że spółka z tej branży i tak musi rosnąć, a opisywane plany ekspansji światowej mają ogromny potencjał.

Zgadzam się, że spółka będzie się nadal rozwijać i zwiększać wyniki, jednak od 2014 r. zacznie zmniejszać swoją rentowność działania na rzecz wielkości. Najwięcej zyskają na tym zarządzający i fundusze zaangażowane w ten biznes, natomiast inwestorzy indywidualni będą głównie dawcami kapitału na rozwój.
 
 

Podsumowując

 
Spółka staje się kapitałochłonnym, nowoczesnym słoniem(na razie jeszcze słonikiem z 450 pracownikami), zadłużającym się i pożerającym kapitały inwestorów, którzy naiwnie sądzą, że rozwodnienie ich kapitału o 28% to błogosławieństwo i troska o ich zyski w przyszłości hehehe. A wg mnie to zwykła, legalna machlojka finansowa, podobna do OFE.

Firma ma potencjał, ale nie dla inwestora indywidualnego. Nie spodziewam się też po spółce dywidendy. Comarch notowany jest od 1998 roku a pierwszą dywidendę wypłacił w 2012 r. W końcu na rozwój i inwestycje potrzeba pieniędzy! Życzę zatem akcjonariuszom dużo cierpliwości :)

Wg mnie całą operacje można było zrobić z większym uszanowaniem akcjonariuszy. Z wyżej wymienionych powodów i kilku pomniejszych, straciłem zaufanie do Windmobile, a to powoduje zerwanie wszelkiej współpracy, w tym wypadku jako akcjonariusza.

Cały wpis to tylko moja prywatna ocena i jak wiesz popełniam sporo błędów. Myśl więc samodzielnie.

 

Udostępnij wpis i podaj dalej.

Dziękuję. 

7 komentarzy:

  1. dzieki za wpis, mialem podobne odczucia, ale niestety brak SL i tkwie z kwitem po 10.15 ....

    OdpowiedzUsuń
  2. jednakze uwazam, ze potencjal wzrostowy jesy nadal duzy i porownanie do comarcha to troche za duze uproszczenie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Comarch to nie jest dzielo Stycznia i pisanie ze jest wspolzalozycielem tej firmy jest co najmniej lekko na wyrost. W Comarchu od poczatku do konca rzadzi Pan Filipiak a Styczen byc moze jakis wklad mial ale to raczej na zasadzie wykonywania woli prezesa

    OdpowiedzUsuń
  4. http://rafalstyczen.tumblr.com/profile

    Czytamy:

    W 1994 roku był współzałożycielem i współtwórcą sukcesu firmy Comarch S.A., piastując stanowiska Prezesa i I Wiceprezesa Zarządu w latach 1993-2000.

    Myślę że jako współzałożyciel, prezes i I wiceprezes miał sporo do powiedzenia, a sam Filipiak przyznaje, że wszedł na GPW pod namową młodszej kadry menedżerskiej.

    Czytamy na stronie Comarch


    W latach 1994−1998 trwał rozwój spółki, pozyskiwaliśmy kontrakty, kształciliśmy managerów, w miarę wzrostu budowaliśmy strukturę organizacyjną korporacji. W tym czasie łączyłem pracę na uczelni z pracą w firmie.

    W 1998 roku podjęliśmy decyzję o wejściu na giełdę. Nie potrzebowaliśmy kapitału. Natomiast firma rozrosła się, zatrudnialiśmy kilkaset osób, mieliśmy obroty idące w wiele milionów dolarów. Na dorocznym spotkaniu kadry managerskiej w Zakopanem młodzi współpracownicy wywarli na mnie presję, przekonując że musimy stać się spółką giełdową, aby uzyskać niezbędny prestiż na rynku po to, by dalej się rozwijać.

    Wraz z decyzją o wejściu na giełdę stwierdziłem, że nie da się dalej kierować firmą z tylnego siedzenia i podjąłem decyzję o rezygnacji z pracy w uczelni.

    Skończył się początkowy pionierski okres budowy firmy. Staliśmy się pełnowymiarową korporacją.

    Prof. dr hab. Janusz Filipiak
    Założyciel i prezes zarządu Comarch SA


    Pozdrawiam, dzięki za wpisy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Trochę upraszczasz w porównaniu do Comarchu. WM to trochę inna specyfika działalności, choć po przejęciu Software Minde trochę zbliża się do Comarchu. Z perspektywy akcjonariuszy mniejszościowych każde rozwodnienie to zła informacja. Bartek nie zapominaj ,że WM notowane jest na NC dlatego ,że potrzebowała finansowania kapitałem inwestorów , drobnych i większych (taka zasada). Emisja akcji to forma finansowania i tyle. Na tym etapie WM musi posiłkować się dodatkowymi środkami aby rozwijać się skokowo. W tej branży konkurencja nie śpi. Rynki których WM nie zdobędzie w ciągu 2-3 lat będą nie do zdobycia w przyszłości. Czy rok temu myślałeś o przejęciach WM tylko z funduszy własnych? Jakiego przejęcia oczekiwałeś za pieniądze na koncie spółki.? Pamiętam twoje słowa żeby nie inwestować w rozwój swojej firmy własnym kapitałem gotówką ( taki mniej więcej był sęs twojej wypowiedzi na blogu). Zarząd WM właśnie to robi. Też byś tak zrobił. ;-). Zobaczymy co rentownością spółki . Na razie zapowiada się ,że spadnie a to był ważny argument do polubienia WM. Akcje poszły w dół rynek ma rację zawsze.

    Ja poczekam jeszcze zobaczymy kto ma rację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za wpis,

      Zbliża się do Comarchu bo Comarch wchodząc na giełdę tez miał kilkuset osobową załogę.

      Zgadzam się, że spółka musi się rozwijać. Dlatego właśnie bierze kredyty lub wypuści obligacje, dlatego też spółki na NC często robią emisje.

      Być może przełknąłbym nowe emisje, gdyby były z PP, przełknąłbym kredyty, ale rozwodnienia-zajumania nie mam zamiaru akceptować. To jest oficjalne oskubanie, legalne i prawnie sprytnie zrobione.

      Takie zachowanie podcięło moje zaufanie do zarządu i ja się wylogowałem z tej gry. Spółka może rosnąć, ale dla mnie jest już temat zamknięty.

      Pozdrawiam

      Usuń
  6. Bartek troche offtopic co myslisz o Admirale z NC, ciekawa spolka z potencjalem.

    OdpowiedzUsuń



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...