14 listopada 2013

Drodzy emigranci i Polacy myślący o wyjeździe za granicę.

Cześć


Sam jeszcze nie dawno byłem emigrantem w Holandii, a potem zmieniłem kraj na Norwegię. Na szczęście w tym drugim kraju mi nie wyszło. Praca w magazynach, na zmywakach, na niskich stanowiskach to nie jest długoterminowe rozwiązanie własnych problemów. 
 
Dlaczego wyjechałem?
 
  1. Konieczność spłaty długów zaciągniętych w Polsce;
  2. Wyjazd w zgodzie z przeczuciem serca i intuicji - tzw. Boże zaproszenie, czyt. pkt 3;
  3. Konieczność sprawdzenia się i usamodzielnienia - opóźnione w samodzielności pokolenie trzydziestolatków;
  4. Ucieczka przed strachem i realizacją marzeń - bałem się np. założyć własną firmę. No bo jak, za co, co, z kim i dla kogo?
 
Miałem przed wyjazdem do wyboru dwie drogi gdzie najwięcej mógłbym się nauczyć: własna firma albo wyjazd. Ponieważ byłem świeżo po rozpadzie drugiego biznesu i byłem rozczarowany zachowaniem wspólników, wyjechałem.

Moje życie na obczyźnie skończyło się niespodziewanie, po niecałym 1,5 roku wróciłem do Polski. Zostałem jak Jonasz wyrzucony z paszczy wieloryba, znalazłem się ponownie w tym samym miejscu z którego zaczynałem rozmyślania o wyjeździe. 
 
 
 
 
Wczoraj pojawił się artykuł o tym, że z Polski wyjeżdżają wykształceni ludzie(tutaj). Jadą w większości zapewne tak jak ja, do magazynów logistycznych i fabryk, czyli do prostych, aczkolwiek często bardzo ciężkich, zmianowych prac fizycznych. Rzadko kiedy jedzie się pracować w swoim zawodzie, na kontrakcie(umowa o pracę), trzeba być bowiem specjalistą(najlepiej z międzynarodowym certyfikatem) + często znać oprócz angielskiego język ojczysty danego kraju, co np. w Holandii, czy Norwegii wymaga sporo pracy.
 
 

Emigranci przeciętnie dostają za swoją pracę koło 1100-1500 euro. Czy to jest kwota która sprawi, że większość Polaków nigdy nie wróci do Polski?

 
Niestety tak. Taka kwota + socjal sprawiają, że emigranci nie wracają do ojczyzny - nie mówię tylko o Polakach. 
 
Pracując w magazynie w Holandii, kiedy spłaciłem już swoje długi i zacząłem zarabiać nad kreskę, bardzo się bałem, żeby nie wpaść w "pułapkę emigranta", tj. komfort wygodnego życia za granicą. Większość Polaków, którzy ze mną pracowali wpadli w tę pułapkę i od wielu lat wykonywali pracę, której nie cierpieli. Za te małe pieniądze porzucili marzenia, które kiedyś mieli jako nastolatkowie w Polsce. Porzucili marzenia o własnych biznesach, o rozwijaniu swoich pasji, o służeniu innym swoimi talentami. Często po prostu sprzedali marzenia za tysiąc lub dwa tysiące "srebrników" eur/$/zł i wygodę.
 
W zamian za te pieniądze utknęli poza krajem, robiąc coś czego nienawidzą, robiąc coś poniżej kwalifikacji, często nawet nie robiąc nic i dostając pieniądze za siedzenie i nicnierobienie - i nie mówię tu o zasiłkach i dopłatach. W Holandii, w firmie gdzie pracowałem, jak nie było pracy, płaciło się pracownikowi za siedzenie i czekanie "w gotowości na pracę" 3h w kafeterii. Najczęściej powtarzanym zdaniem w Holandii było już od poniedziałku z rana: "byle do piątku" lub coś w tym stylu. W Polsce oczywiście też to się mówi w większości firm, to nie problem emigracji, to problem zakopania marzeń i swoich talentów.
 
Zarówno w Holandii jak i w Polsce, ludzie śmiali się ze mnie, nie rozumieli, czemu rzuciłem pracę w magazynie i ryzykowałem w Norwegii. Ponieważ każdy dzień robiąc coś czego nienawidziłem był katorgą i musiałem szybko coś zmienić, zanim bym się przyzwyczaił i zakopał marzenia. Pojechałem do Skandynawii bez przygotowania, w ciemno, bez znajomości kogokolwiek, naiwnie myśląc, że znajdę ciekawszą pracę, w której będę mógł rozwijać swoje talenty i umiejętności. I gdy odkryłem, że Norwegia to to samo co Holandia, że proponowane mi prace to sprzątanie hotelu i inne zajęcia, w których ani trochę nie wykorzystam swoich pasji, to stwierdziłem, że to nie dla mnie droga.
 
Dzisiaj cieszę się z faktu, że mi nie wyszło. Wróciłem i założyłem wreszcie firmę, nie mając nic. Dziś po ponad 8 miesiącach jej prowadzenia, nie jest lekko, nie wiem czy się uda, czy przetrwam. Ale robię to co umiem, co lubię i realizuję stare marzenie o własnej dobrej, polskiej firmie. Biznes wymaga przełamywania własnych strachów i to jest główna nasza bariera. Jeśli nie pokonam siebie, biznes upadnie. Jednak jak mi teraz nie wyjdzie, to pewnie zacznę znowu za jakiś czas, aż się nauczę robić zyskowny biznes, aż będę pracował w odpowiednim zespole, aż stworzymy ciekawy produkt dla innych. To trudne i ryzykowne, to cena walki o marzenia.
 
Cały ten wywód napisałem też pod wpływem świetnego artykułu - koniecznie kliknij tutaj i go przeczytaj! Wklejam szokujący cytat:
 
To ostatni moment na podjęcie walki o suwerenność ekonomiczną?
– Tak, rzecz jasna nie w sensie absolutnym, że nagle całość polskiej gospodarki znajdzie się w polskich rękach, chodzi o osiągnięcie struktury ekonomicznej właściwej niepodległym państwom w Europie, czyli 15 pierwszym krajom Unii Europejskiej. W Niemczech jest 6 proc. zagranicznych banków, we Francji 10 proc., w Danii ok. 20 procent. Podstawowe źródło finansowania, kredytowania znajduje się tam w rękach rodzimych placówek, zainteresowanych rozwojem własnego kraju. To daje możliwość prowadzenia samodzielnej polityki finansowej, którą suwerenne państwo musi prowadzić. U nas na 63 banki tylko 3 są polskie, w tym tylko 1 bank ma 100 proc. polskiego kapitału. A zyski banków sięgają 15 mld zł rocznie.

 
 
 

Podsumowując

 
Są ludzie stworzeni do podróżowania, do wyjazdu z ojczystego kraju - nie do nich to piszę, z powołaniem się nie walczy. Emigracja to czasem podążanie za głosem serca, który karze nam porzucić stare miejsce i skoczyć w nieznane. Nie mogę oceniać innych, dlaczego zostają zagranicą albo wyjeżdżają. Gdybym trafił na dobrą pracę w Norwegii, być może zostałbym w Norwegii na dłużej, może bym przepadł w wygodzie, założył rodzinę itd. Los ma czasem własne plany.. Dziś jedyny powód dla którego mógłbym wyjechać z Polski to wewnętrzny nakaz serca lub strach.
 
Dlatego każdy z emigrantów ma do odkrycia własne powody emigracji. Kiepskim powodem jest sprzedanie marzeń za ten tysiąc, czy dwa tysiące srebrników. Jeśli pracując w Polsce, czy poza nim marzysz o piątku jako chwili wolności, to jest oczywiste, że nie robisz tego, do czego zostałeś stworzony albo musisz coś zmienić. Gdzieś po drodze może było poddanie się, myślę że wtedy warto wrócić do pasji i nawet po godzinach ją rozwijać. A jeśli się nie zna swojej pasji, to trzeba jej szukać, aż się ją pozna, każdy ma swoją, inną.
 
Polska dziś pustoszeje. Dlatego drodzy emigranci proponuję: uczcie się i oszczędzajcie kapitał, najlepiej wracajcie do kraju otwierać biznesy, o których marzycie od lat. A jak nie w Polsce, to przynajmniej realizujcie marzenia i pasję w kraju gdzie los was rzucił i przyszło wam żyć.
 
Warto zawalczyć o marzenia, warto wrócić do ojczyzny. Tutaj jesteście jak u siebie w domu, a nie jako intruzi, "podkategoria"(może tylko ja to błędnie odczuwałem). Warto budować Polskę, warto walczyć o Polskę wielką i bogatą. Polska będzie potęgą w Europie, warto wspólnie ją zbudować i umacniać.
 
 

Jesli zastanawiasz się nad wyjazdem z Polski albo założeniem firmy, to załóż najpierw własny biznes w Polsce.

 
Jak wyjdzie, będziesz szczęśliwy i nie zmarnujesz lat na "poszukiwaniu siebie". Jak nie wyjdzie, to z czystym sumieniem wyjedziesz wzmocnić się zagranicą :)
 
 
 
 
 
"Cały ten wywód napisałem też pod wpływem świetnego artykułu - koniecznie kliknij tutaj i go przeczytaj!"
 
 

Podaj dalej, dzięki.

 
Pozdrawiam.
 
 

19 komentarzy:

  1. Ciekawe wpisy na blogu, przyjemnie się czyta. Jedna uwaga techniczna pisze się "śmiali" a nie "śmieli".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "smieli " mozna podciagnac pod gware warszawska wiec to niekoniecznie blad

      Usuń
  2. Dzięki za dobre słowo i wskazanie błędu.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ciekawe przemyslenia , sporo czasu spedzilem za granica wiec wiem jak jest . Zycze powodzenia z firma !

      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Wyjazd za granicę? ciągle go rozpatruję. Tylko co po kilku latach za granicą? Zarobię, odłożę, wrócę do PL kupie mieszkanie czy wybuduję dom i co mi zostanie? Tu znowu wszystko od początku będę musiał zacząć. A gdzie rodzina? Dużo do zyskania i stracenia. Na pewno wymaga przemyślenia, zapisania + i - takiego wyjazdu. I pytanie czy wracać?

    OdpowiedzUsuń
  4. Własny biznes można robic za granicą, jest duzo łatwiej i ubezpieczenie jest nieporównywalne z polskim ZUSem.

    Ja wyjeżdzam, bo i tak mam pracę,której nie lubię i pracuję fizycznie. Jednak wyjeżdzam, bo mam plan na siebie

    OdpowiedzUsuń
  5. Powrot do kraju, wlasna firma, 1 grosz pomylki w podatkach bo zmienily sie przepisy iiiiiiii. Sto miliardow kary na 20 nastepnych pokolen. Wszyscy normalnie biegna kupic bilet i wracac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety do wolnego rynku trzeba nowych rządzących i zmian.

      Pozdr

      Usuń
  6. Hmm musze sie nie zgodzic ze pare złotówek wiecej,to chyba wogle nie pracowałes za Granica,skoro takie niskie zarobki miałes.A po dwa chyba pisze to jakis polityk,wracajcie do kraju,zarabiajcie grosze i nas utrzymujcie hehe:)W dzisiejszych czasach w Polsce posiadajac własna działalnosc to sa duzo składki,wiec nie rozumiem znaczenia ze warto.Hmm jesli chodzi o marzenia,tylko wyjazd z kraju gwarantuje spełnienie ich,moze i gorsza praca,ale praca w Polsce na wyzszych stanowiskach jest tak mało płatna ze to sie nie miesci w głowie.Niestety musze sie z toba nie zgodzic,praca za granica popzwala spełnic marzenia i nie wazne w jakim zawodzie pracujesz,ale ile zarabiasz:)Pozdrawiam i zycze powodzenia w Polsce,oby nie musiał brac pan kredytu by puzniej spłacic ta firme:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy kto ma jakie marzenia. Jakie marzenia spełniłeś idąc za pieniędzmi?

      Pozdr

      Usuń
    2. I tu się z panem zgodzę heh jestem jeszcze w Polsce i nie widze perspektyw dla siebie bo zwykłego pracownika ma się tu w 4 literach by nie powiedzieć dosadniej jesteśmy źle opłaca i albo wcale o własnym biznesie nie wspomnę bo w mieście w którym mieszkam ludzie z głodu umierają a ja na pewno nazbieram na ZUS... Ale powodzenia panu życzę oby nie okazało się ze po raz kolejny będzie pan zmuszony wyjechać

      Usuń
    3. Anonimowy

      Usuń
    4. Życie różnie się układa, czasem płata nam figle. Nie jestem wrogiem wyjazdów, bo sam byłem zmuszony wyjechać. Z jednej strony był to wspaniały okres, z drugiej straszny. Czasami los rzuca nas tam gdzie nigdy byśmy nie pomyśleli, że się znajdziemy. Nie na wszystko mamy wpływ.

      Pozdr

      Usuń
  7. Niestety otworzylem swoja firme. Ba nawet 2 i do dzis nie wiem kiedy splace dlugi. W norwegii czy holandii wystarczy nauczyc sie jezyka. Jesli to jest problem nie do przeskoczenia to lepiej nie otqierac swojej firmy bo tam pojawiaja sie duzo wieksze i powazniejsze problemy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W biznesie trzeba nauczyć się języka biznesu, a zagranicą języka danego kraju. Kwestia wyboru. 2x na biznes to mało. Miałem kiedyś krótko mentora milionera, który dopiero po kilkunastu biznesach się dorobił :)

      Pozdr

      Usuń
  8. Świetny art, chyba go podlinkuje na fdp.

    Zabrakło tylko dwuch aspektów- że ludzie boją się działać również z lenistwa, jest dobrze to po co psuć sobie przyjemność?

    Drugi jest inny - taki który kreuje nowe fale emigracji - możliwość działań, sory ale przy takim systemie edukacji jaki mamy + reżimie podatkowo-prawnym łatwiej jest po prostu przenieść się za granicę i tam zacząc działać

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja nigdy nie pracowalam w Polsce, skonczylam studia i doktorat i zaczelam szukac pracy w Krakowie i 9msc nic, ile mozna byc na garnuszku rodzicow w wieku 30lat?Co to za zycie?Czy z pensji 1680zl mozna wynajac chocby pokoj i myslec o rodzinie?Choc i takiej pracy nikt mi nie proponowal...wyjechalam do Anglii, moj chlopak juz tam byl..ale tez za pol roku nic nie znalazlam i co..i od 9msc pracuje w Szwajcarii w zawodzie i co miesiac latam do kraju bo tesknie etc, ale co mialam robic..w mojej branzy firme otworzyc sie nie da bo musialbym zbudowac hale etc a poza tym po co..kocham nasz kraj ale tutaj mnie traktuja po ludzku a w Pl kazdy stara sie uprzykrzac zycie w urzedzie, jestem czesciej u Rodzicow niz siostra ktora zmuszona tez zyciem przeniosla sie do Wroclawia, jakby mi ktos dal prace za 3 tys wracam choc tu mam 10x tyle..

    OdpowiedzUsuń



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...