12 października 2013

Trzymanie złych akcji!

Cześć,


Dziś chciałem powiedzieć kilka słów o dość częstym błędzie inwestycyjnym. Zdarza się, że kupujemy akcje, a potem nawet jeśli miesiącami nie rosną albo i spadają, my wciąż trzymamy te akcje. W rezultacie zamrażamy kapitał, kiedy w około inne spółki biją rekordy.
 
Dlaczego? Bo kupujemy..
 
  1. nie wiedząc ile naprawdę warta jest spółka;
  2. spółkę słabą, nawet mimo systematycznie osiąganych przez nią zysków;
  3. spółkę ciężką, kapitałochłonną i nie umiemy tego dostrzec;
  4. spółkę modną, bo.. rośnie;
  5. akcje na szczycie hossy, bo nie widzimy przegrzewania się rynku;
  6. akcje przewartościowane, bo nie umiemy oszacować z grubsza prawdziwej wartości i potencjału spółki;
  7. wg dawniej działających formacji technicznych na wykresach;
  8. bo analityk/specjalista w TV nam powiedział, że raczej akcje urosną, a przed nami eldorado;
  9. ...
  10. po prostu złe lub przeciętne firmy, w złym czasie i ze złych powodów.
 

Niezdrowe sentymenty

 
Dodatkowo darzymy nasze akcje jakimś chorym uczuciem. Co innego jest lubić swój biznes, a co innego trzymać złe akcje w portfelu szczególnie, gdy one nas okradają z pieniędzy i życiowej energii. Pierwszy wariant bazuje na zdrowym podejściu do inwestycji, drugi na toksycznej "relacji" w wirtualnym związku! 
 
 

 

Co robić?

 
Jeśli nie wychodzimy z współudziału w kiepskim biznesie, to nie dziwmy się, że stracimy pieniądze, czas i masę energii. To trochę jak związek ze "złą kobietą"(lub "złym mężczyzną" w przypadku kobiet), która ma nas głęboko w poważaniu, doi nas z pieniędzy, a gdy zbankrutujemy, porzuca, śmiejąc się, że byliśmy tacy głupi.
 
Czyli jeśli dajesz się doić jakiejś marnej spółce, bo darzysz ją nieodwzajemnianym uczuciem, to nie dziw się, że skończysz spłukany. Takie związki się zamyka raz dwa i idzie dalej przez życie, a nie żyje w iluzji. Potrzebna jest relacja WIN-WIN.
 
 

Jak żyć? ;)

 
Po pierwsze najważniejsze, to trzeba umieć wybierać spółki silne i zdrowe po cenie niższej niż wartość wewnętrzna. Wtedy zaczynamy z pozycji wygranej już na starcie. Tego można się nauczyć podczas lat praktyki oraz z książek i szkoleń(np. Akcje przy kawie)
 
Po drugie, złych i słabych akcji nie trzyma się w swoim portfelu. Dla mnie sprawa jest prosta. Jeśli obserwujesz moje ruchy w Portfelu Bart to zauważyłeś na pewno, że natychmiast eliminuję błędne inwestycje. Tak było z Nicolas Games, Optimusem, Wieltonem i bardzo kosztownym Virtual Vision. Robię to natychmiast, zdecydowanie, jak tylko uświadamiam sobie błąd. Najczęściej daję sobie parę dni na przespanie się z tematem, ale jeśli wiem, że popełniłem błąd, to bez sensu jest trzymanie spółki, która ciągle stoi lub spada(czasem może też rosnąć).
 
Zamykanie stratnej pozycji boli. Trzeba stracić prawdziwe pieniądze, tymczasem nadzieja w głowie podpowiada: poczekaj, na pewno już niedługo kurs wzrośnie, odkujesz się, biznes zacznie super zarabiać. Wtedy trzeba "chlusnąć się lodowatą wodą w twarz", aby otrząsnąć się z fałszywej-idealnej wizji przyszłości, która się nie sprawdza/i. Trzeba się wybudzić z iluzji, skupiając się na twardych faktach i spojrzeć na inwestycję ze zdrowym dystansem.
 
 

Ocena swoich działań

 
Popełnianie błędów w analizie spółek to normalka, tak jak pisałem ostatnio, działa tu schemat porażka-sukces
 
Osobiście  za pełen sukces na giełdzie uważam tylko moment, kiedy nie dosyć że saldo naszych transakcji w długim okresie(specjaliści rynkowi biorą pod uwagę min. 3 letni okres) jest na plus, to jeszcze nasz portfel pokonuje benchmark rynku, i to najlepiej wielokrotnie. Nie ilość porażek/sukcesów się liczy, a wartość zysk/strata w odniesieniu do indeksów giełdowych(tj. możliwości rynku w danym okresie).
 
Na przykład.
 
Jeśli w ostatnich 11 transakcjach mieliśmy 10 porażek, ale 1 transakcja pokryła wszystkie poprzednie porażki i pomnożyliśmy kapitał o np. 200% względem początkowego, to jest to pierwsza część sukcesu. Jeśli jednak w tym samym czasie kiedy dokonaliśmy 11 transakcji, indeksy giełdowe(benchmark) wzrosły o 201% to dla mnie osiągnęliśmy wynik zły. To znaczy, że inwestujemy jak przeciętny Kowalski i jeśli nic nie udoskonalimy, to przejdą nam koło nosa niewykorzystane zyski i okazje. 
 
 
 

Podsumowując

 
Jeśli nasza spółka pomimo, że ją bardzo lubiliśmy, okrada nas z pieniędzy, czasu, energii i lat życia, to trzeba zamknąć ten rozdział raz na zawsze. Po zamknięciu pozycji, odczujemy wielką ulgę, a uratowany kapitał posłuży nam do reinwestycji w lepiej przeanalizowany i wartościowszy biznes. Wyjście z takiej inwestycji warto nawet świętować, nagrodzić się jakąś przyjemnością, ponieważ ta decyzja wymagała od nas odwagi.
 
Nie pozwalajmy sobie też na przeciętne spółki, kiedy obok trwa wyścig w pobijaniu historycznych rekordów. Przeciętne biznesy to dla inwestora także utrata pieniędzy, czasu, energii i życiowych szans.
 
 

Promocja październikowa!

 
Dla osób, które w październiku zgłoszą się na spotkanie Akcje przy kawie :) czeka atrakcyjna cena inwestycji. Każdy uczestnik spotkania sam oceni wartość spotkania wybierając kwotę z zakresu już od 247 zł do 1497 zł brutto(w tym 23% VAT).
 
Kliknij tutaj i dowiedz się więcej. Zapraszam. Może to kolejna życiowa szansa? :)
 
 
 

Podaj dalej - polub lub udostępnij artykuł. Wielkie dzięki!

 
Pozdrawiam 
 
PS Kochany Warszawiaku, idź jutro na referendum, tak dla zasady wolności i demokracji.
 
 

11 komentarzy:

  1. Do dzis trzymam JSW i nie moge sie pozbyc... Co robic?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć, już wyżej napisałem :)

      Dzięki za wpis.

      Usuń
  2. Jak to nie możesz się pozbyć ? Co to za gadanie ? Znaczy się żyjesz nadzieją...

    OdpowiedzUsuń
  3. ja zawsze analizuję wartość wewnętrzną firmy i trzyma latami , ok 20% portfela w roku jest w ruchu reszta najlepiej na "wieczność " .
    Ludzie mają słabe portfele,bo kupując nie wiedzą co czynią, mało jest takich ,którzy inwestują w firmy,które dogłębnie przeanalizowali .
    uczciwe zasady B.Graham ,W.Buffett ,co najmniej jedno bankructwo przeżyte na giełdzie i doświadczenie w biznesie na własny rachunek , nie zajmować się: AT ,prognozowanie PKB,stóp procentowych,indeksów giełdowych i innych zamydlaczy - to warunki olśnienia giełdowego.
    portfel nie dla spekulanta,wręcz nudny ,bo szkoda życia na giełdę ,uwielbiam sport:jada rowerem ,bieganie ,cwiczenia siłowe,tenis ,czytanie książek ,podróże :

    http://www.money.pl/portfel/publiczne_informacje/portfel,informacje,243725.html

    dla porównania wykres cenowy :

    http://stooq.pl/q/?s=c_&c=5y&t=l&a=lg&b=1

    Pablo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę sobie z ludzi nie robić jaj porównując się do wykresu cenowego. Taki index (podobnie jak np W20) pomniejszany o dywidendy nie może być benchmarkiem. Na naszej giełdzie albo się porównujemy z WIGiem albo lepiej wcale. Patrząc od strony fundamentów to spółki, które w tym portfelu były/są też zastanawiające. DSS ?!, Arctic ?. Największy zarobek dał natomiast spekulacyjny Ursus (który nie dawno był po 1,65).

      Usuń
    2. Można też porównywać z WIG40 ;)

      Dzięki za wpisy.

      Usuń
  4. Elo.
    Dałeś przykład Optimusa ( Cd projekt ) jako spółki, która jest słaba, a tymczasem akcje rosną i rosną ( pomijam, czy powinny tak długo rosnąć ). Brak wiary w tę konkretną firmę, błąd czy coś innego spowodowały, że pozbyłeś się tych akcji?
    Szab :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Szab :)

      Niżej odpisałem.
      Dzięki za wpis, pozdrawiam

      Usuń
  5. Bartek sprzedał Optimusa ze względów ideologicznych. Sprzedał bodajże po 8,40 zł. Zrobił dobry ruch, bo zaraz po tym Optimus spadał do 3 zł :)) Błąd popełnił nie odkupując go po tej cenie ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Marcin za wpis.

      Wszystko zależy od tego jakimi zasadami i wartościami się kierujemy w inwestycjach. Każdy ma te poglądy zupełnie inne, a w życiu trzeba postępować w zgodzie z własnymi przekonaniami.

      Dla mnie trzymanie Optimusa było błędem, po tym, gdy radykalnie zmieniły się moje przekonania. Inwestujac w niezgodzie ze sobą i tak bym nie zarobił. Kwestia przekonań jest bardzo osobista i każdy może mieć inne.

      Ja gdy sprzedawałem Optimusa wiedziałem, że popełniłem błąd inwestycyjny. A to że kurs dalej rośnie nie zmienia faktu, ze sprzedając ją postąpiłem w zgodzie ze sobą i zrobiłem dobrze. Gdybym nie sprzedał trwałbym w błędzie.

      Pozdrawiam

      Usuń
  6. Ja jednak daje sobie więcej czasu niż kilka dni na pożegnanie się ze spółką. Może właśnie dlatego, że jestem sentymentalny... Jednak zazwyczaj wychodziłem na swoje, chociaż mam świadomość, że w niektórych sytuacjach pozbycie się spółki było koniecznością, a ja nie zdecydowałem się na ten krok... cóż, każdy uczy się na swoich błędach.

    OdpowiedzUsuń



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...