21 sierpnia 2013

Czy zlecenia STOP LOSS uratują inwestora przed stratami?

Cześć,

 
Czy Warren Buffett byłby miliarderem, gdyby stosował zlecenia STOP LOSS? Słynny inwestor ma inne podejście, brzmiące mniej więcej tak: jeśli nie jesteś gotowy na spadki kupowanej spółki przynajmniej o -50%, to jej nie kupuj!
 
Ostatnio dużo osób poleca stosowanie stop lossów jako złotego środka na osiąganie rentowności i bezpieczeństwa kapitału. Osobiście chyba tylko z 2 razy użyłem tego zlecenia, wiele lat temu - zlecenia i tak się nie zrealizowały. Nigdy więcej z nich nie korzystałem.
 
 

Zaleta stop lossów

 
Stop lossy wg mnie mają jedną dużą zaletę. Ta zaleta działa efektywnie w przypadku rozpoczęcia się bessy. W przypadku bardzo wykupionego rynku, okresie wielkiej chciwości i irracjonalnych notowań akcji, przy stopujących lub spadających wynikach spółek i gospodarki, stajemy w przededniu bessy. I wtedy podwyższany, kroczący stop loss ma sens, tj. zwiększa nam zysk i zabezpiecza przed potężnymi spadkami rozpoczynającymi nawet kilkuletnie spadki.
 
Jednak niech mi ktoś powie, ilu ekspertów na świecie trafnie przewiduje bessę dwa razy z rzędu? Czy stop loss 6 lat temu na akcjach Wawel lub LPP miałby sens, czy dziś plułbyś sobie w brodę? Natomiast co innego jest ze stop lossami na słabych spółkach, one już na starcie skazane są na uaktywnienie i straty.
 



 

Wady STOP LOSS

 
Wad tego rodzaju zleceń, wg mnie jest dużo więcej. Główne te:
 
  1. Możliwość przypadkowego wyjścia ze wspaniałej inwestycji, tylko dlatego, że roboty tj. programy komputerowe, doprowadzą do gwałtownego ruchu(np. kilku sekundowego) uaktywniającego zlecenia stop loss u innych osób -  i zacznie się chwilowa lawina
  2. Możliwość błędu człowieka z dużej instytucji finansowej i błędna realizacja zlecenia kupna/sprzedaży, wpisanie np. o jedno zero więcej w ilości akcji, które nabywa/sprzedaje - wypadamy z inwestycji
  3. Bardzo gwałtowne spadki/wzrosty na giełdzie najczęściej są dynamiczne, neurotyczne, spowodowane chciwością lub strachem. Nie zmieniają prawdziwego obrazu firmy w długim okresie
  4. Używanie stop loss świadczy raczej o spekulacji lub o hazardzie, które nie bazują na gorliwie przeprowadzonej analizie wartości wewnętrznej spółki. Jeśli zna się prawdziwą wartość spółki i widzi jak ceny spadają(np. pod wpływem spadków na całym rynku) to inwestor, który odrobił pracę domową, raczej będzie skłonny dokupować akcje, a nie ustawiać stop loss.
  5. Używanie stop lossów może oznaczać, że ktoś już na starcie dokonując transakcji bazuje na strachu, niewiedzy i niepewności, ma nastawienie "aby nie stracić", zamiast podejścia kupuję "aby zarobić".
  6. Skupianie się na jakiś zyskach/stratach "pierdółkach", czyli stop loss 5% lub 10% poniżej wejścia, lub 20%, 50% od ceny wejścia. Zamiast wyszukiwać spółki, by zarobić tysiące procent zysków, "stop lossiści" skupiają się na bezpieczeństwie i ograniczaniu zysków oraz strat.
  7. Każdy zrealizowany stop loss dużo kosztuje: prowizja -X%, czasem podatek od zysków -19% na wyjściu. A ponieważ stop lossy mogą być bardzo często uaktywniane w ciągu roku(szczególnie te suer "bezpieczne" np. -5%), może się okazać, że całe zyski roczne z transakcji zostaną zjedzone przez koszty.
  8. Itd. 

 

Stop lossy mogą być ok

 
Są ludzie, którzy mają swój system transakcyjny i stop loss realizuje ich strategię, na której zarabiają - ok. Jednak z mojego doświadczenia widzę, że największe straty można ograniczyć zamiast stop lossem, po prostu gorliwą analizą wyników finansowych spółki i znajomością jej wartości wewnętrznej. Potencjalne ryzyko straty można też mocno ograniczyć po prostu kupując 2-3 spółki zamiast jednej oraz inwestując w inne aktywa niż akcje.
 
Stop lossów nie zamierzam raczej używać, lepszą metodą(dla mnie) jest zadanie sobie pytań w przypadku spadków:
 
  • Czy popełniłem błąd w niedokładnej analizie, czy może rynek się myli? (często to drugie)
  • Czy naprawdę znam wartość spółki, czy strzelałem, bo np. śpieszyłem się na "uciekający pociąg"?
 
Jeśli nie jestem pewien co się dzieje, nie wiem ile warta jest spółka, wszystko idzie odwrotnie niż planowałem, to na 99% popełniłem błąd. Dobrze zbadane przedsiębiorstwo rzadko nas zaskakuje, nawet jeśli cena spada po zakupie, to wiemy dlaczego tak się dzieje i jesteśmy na to gotowi - wręcz cieszymy się. Trafianie zawsze w idealny moment zakupu to iluzja. Czasem Pan Rynek musi zatem przetestować wiarę w to co robimy, a czasem musi nas ukarać.
 
 
 
 
 

Podsumowanie

 
Dla mnie stop loss jest nieatrakcyjny, jednak dla Ciebie i Twojej strategii może być dobry. Możesz przetestować sobie i sprawdzić, czy zarabiasz na nim, czy tracisz.

Wg mnie, stop loss jest kosztowny. Ogranicza stratę, ale też i wielkie zyski. Każde zamknięcie pozycji oznacza koszty prowizji, a czasem i podatek od zysku. Przez stop loss można wypaść z rynku przez przypadek, przed samymi wzrostami nawet o kilkaset procent i więcej(np. w podobnej sytuacji jak tu: Kopex - jak stracić ponad 1000% w pół godziny CASE STUDY). Po wypadnięciu z rynku raczej nie odkupuje się od razu akcji, nawet jeśli zaczynają gwałtownie rosnąć.
 
Czy Warren Buffett przy zakupach nowych biznesów używa stop lossów, czy raczej dokupuje akcje, kiedy ich ceny spadają?
 
Dlatego pamiętaj, że stop lossami nie wyrzucisz Buffetta z tronu! ;)


Ciekaw jestem co Ty sądzisz na temat stop lossów i czy masz inne argumenty ZA lub PRZECIW? Jeśli tak, napisz swoją opinię w komentarzach, jeśli chcesz.
 
 

Podaj dalej - polub lub udostępnij artykuł. Wielkie dzięki!

 
Pozdrawiam.  
 
 

11 komentarzy:

  1. Tam gdzie inwestorzy z małymi portfelami stawiają Stop Loss tam Grube Ryby czyszczą rynek i odbierają akcje od słabych rąk.

    Osobiście nie używam SL bo zazwyczaj po sporym obsunięciu zazwyczaj na drugi dzień jest wyżej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Stop loss jest dla cieniasów.

    OdpowiedzUsuń
  3. Na serio to stop loss jest dla tych co nie rozumieją co kupują. Na jednym z blogów jakiś mistrz pisał te pól roku temu o dużej przecenie na TPSA prawiąc, że stop loss by ograniczył straty. Nie skumał, że rynek się otworzył na -30% i ten jego stop loss nic by mu nie pomógł. Gdy go poprawiłem to zmienił swój wpis, ale komentarza nie puścił, żeby nikt nie zobaczył jakie bzdury pisze. Śmieszni są Ci fetyszyści stop lossów.

    OdpowiedzUsuń
  4. można stawiać można nie stawiać można mieszać można odwracać ale zawsze na końcu liczy się rezultat tego działania

    OdpowiedzUsuń
  5. wielkie zyski ? liczą się stabilne powtarzalne i z góry obliczalne.

    OdpowiedzUsuń
  6. To czy masz rację czy mylisz się wskaże Ci stan Twojego konta.
    Jak na razie Twoja mądrość opiera się na popełnianych błędach...
    W tym totalnym braku ochrony kapitału.
    Twój trop jest właściwy,sęk w tym że nie wybierałeś dotąd spółek w stylu Buffetta,tylko po swojemu.
    Mi stop lossy pomagają chronić kapitał i wyjść na swoje!
    Tobie gdy nieumiejętnie je zastosujesz mogą wyrządzić krzywdę!
    Jak sobie wyobrażasz stosowanie stop lossów przy kapitale wielu miliardów jakie inwestuje Buffett ?
    Ja nie mam takiego kapitału toteż mam nad nim Duuużą przewagę między innymi w mobilności i w większym wyborze spółek do portfela :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz,

      W ebooku napisałem, że będę eksperymentował i szukał swojego klucza, zrezygnuje na jakiś czas ze starej wiedzy, z zasad Buffetta i jemu podobnych. Eksperymentowanie z poczatku było opłacalne, potem pojawiły się różne błędy.

      Dziś jestem po okresie eksperymentalnym(choć nie kończę tematu) i uważam, że warto było zaryzykować i się uczyć. Dziś wybieram spółki inaczej, niż dawniej. Metody Buffetta powoli się dezaktualizują, więc i Buffett, a raczej jego syn, będą inwestować inaczej.

      Buffett także nie zaczynał od inwestowania miliardów, a od małych kwot i nigdy nie używał z tego co wiem stop lossów.

      Pozdrawiam

      Usuń
  7. Stop Los TAK ale analizując dane na zakończenie sesji... w innym razie SL to prosta droga do bankructwa:)

    OdpowiedzUsuń
  8. "Czy popełniłem błąd w niedokładnej analizie, czy może rynek się myli? (często to drugie)"
    Rynek ma ZAWSZE racje ! A mylić mogą się inwestorzy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Czy używać stop lossów ? Jak nie ma się bogatego wujka w Kuwejcie to raczej warto ;). Ale po kolei.

    "Czy Warren Buffett byłby miliarderem, gdyby stosował zlecenia STOP LOSS? Słynny inwestor ma inne podejście, brzmiące mniej więcej tak: jeśli nie jesteś gotowy na spadki kupowanej spółki przynajmniej o -50%, to jej nie kupuj!"

    Z tego co pamiętam temat dotyczył Coca-coli a Buffet trzymał a nawet dokupował. Ciekawostka polega na tym że obecnie jego fundusz zarabia dużo lepiej niż w tych zamierzchłych czasach i stosuje stop lossy. Skąd to wiem ? To bardzo proste - Berkshire inwestuje również na rynku derywatów a tam brak stop lossa oznaczałby bankructwo Buffeta. Trzeba też pamiętać że buy&hold było znakomite na rynku amerykańskim w okresie hossy lat 1950-2001. Od tego czasu strategia ta się zdezaktualizowała (głównie ze względu na koniec owej hossy).

    "Osobiście chyba tylko z 2 razy użyłem tego zlecenia, wiele lat temu - zlecenia i tak się nie zrealizowały. Nigdy więcej z nich nie korzystałem."

    No tak - autor pisze o wadach i zaletach chociaż sam stosował to zlecenie (pytanie czy prawidłowo) 2 razy w życiu. Równie dobrze można się uważać za himalaistę jeśli weszło się raz w życiu na Giewont ;p Znów widać też że autor nigdy nie miał w portfelu żadnych pochodnych - bo gdyby je miał to by o stop lossie pamiętał (ew broker by mu przypomniał swoim telefonem o wyczyszczonym depo).

    "Jednak niech mi ktoś powie, ilu ekspertów na świecie trafnie przewiduje bessę dwa razy z rzędu? Czy stop loss 6 lat temu na akcjach Wawel lub LPP miałby sens, czy dziś plułbyś sobie w brodę?"

    Oczywiście że miałby sens bo pozwalałby wziąć pewne zyski, które można było zainwestować gdzie indziej. A że te spółki po spadkach znów rosły ? Żaden problem było je odkupić trochę wyżej i znów na nich zarabiać. Kosztów prowizji tu nie będę przytaczał bo prawidłowo postawiony SL pozwala brać zyski rzędu 20-300% i więcej, czym jest więc te 0,39% prowizji (kiedyś było ponad 1% nawet).

    "Możliwość przypadkowego wyjścia ze wspaniałej inwestycji, tylko dlatego, że roboty tj. programy komputerowe, doprowadzą do gwałtownego ruchu(np. kilku sekundowego) uaktywniającego zlecenia stop loss u innych osób - i zacznie się chwilowa lawina"

    Taaak - przez ostatnie 20 lat zdarzyło się takie coś tylko raz na rynku amerykańskim (a u nas wcale). Poza słynnym flash-crash na pozostałych sesjach nic takiego nie miało miejsca.

    "Możliwość błędu człowieka z dużej instytucji finansowej i błędna realizacja zlecenia kupna/sprzedaży, wpisanie np. o jedno zero więcej w ilości akcji, które nabywa/sprzedaje - wypadamy z inwestycji"

    Takie numery zdarzają się równie rzadko. Pomijam fakt że w każdej instytucji przed puszczeniem zlecenia na giełdę się je sprawdza (są od tego programy by wyłapać np duże odchylenie od ceny rynkowej zlecenia)
    Nawet indywidualnemu klientowi w internecie program potrafi wypluć ostrzeżenie przy podobnej pomyłce.

    "Bardzo gwałtowne spadki/wzrosty na giełdzie najczęściej są dynamiczne, neurotyczne, spowodowane chciwością lub strachem. Nie zmieniają prawdziwego obrazu firmy w długim okresie"

    Ale zmieniają stan posiadania naszego konta ! Co z tego że będę miał akcje super firmy jeśli będę bankrutem ? Co zabawniejsze po kilku kwartałach sytuacja w tej super firmie też może się bardzo pogorszyć. W tej "grze" nie chodzi o to by mieć rację i super spółkę na rachunku u maklera tylko by zarabiać pieniądze.
    cdn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Używanie stop loss świadczy raczej o spekulacji lub o hazardzie, które nie bazują na gorliwie przeprowadzonej analizie wartości wewnętrznej spółki. Jeśli zna się prawdziwą wartość spółki i widzi jak ceny spadają(np. pod wpływem spadków na całym rynku) to inwestor, który odrobił pracę domową, raczej będzie skłonny dokupować akcje, a nie ustawiać stop loss."

      Bywa że spółki kupuje się poniżej wartości wewnętrznej a potem są to nic nie warte bankruty - czy to nie jest też spekulacja i hazsard ? Jeśli spadki są na rynku duże to za nimi musi stać duży kapitał - a ten zawsze wie lepiej od drobnych uczestników rynku co się nie długo wydarzy. Dokupowanie spadającego noża świadczy o braku szacunku dla rynku jak i własnych pieniędzy.

      "Używanie stop lossów może oznaczać, że ktoś już na starcie dokonując transakcji bazuje na strachu, niewiedzy i niepewności, ma nastawienie "aby nie stracić", zamiast podejścia kupuję "aby zarobić"."

      Używanie SL świadczy o tym że się kontroluje ryzyko. Bez tego w długim terminie bardzo bardzo trudno zarabiać. Żaden mechaniczny system bez kontroli MM nie mógłby działać. Nastawienie do pozycji tak naprawdę nie ma żadnego znaczenia czy chcemy zarobić czy nie stracić. Rynek i tak zrobi z nią co chce.

      "Skupianie się na jakiś zyskach/stratach "pierdółkach", czyli stop loss 5% lub 10% poniżej wejścia, lub 20%, 50% od ceny wejścia. Zamiast wyszukiwać spółki, by zarobić tysiące procent zysków, "stop lossiści" skupiają się na bezpieczeństwie i ograniczaniu zysków oraz strat."

      Bzdura - stop loss służy do ucinania strat a nie zysków. Sama już kwestia zarabiania tysięcy procent jest mocno dyskusyjna (chyba że na derywatach). Zapewniam Pana że zarabianie tych pierdółek typu 20-200% w połowie transakcji a w drugiej połowie straty na poziomie max 15% daje naprawdę duże pieniądze. No chyba że ktoś na giełdzie gra na procenty a nie na pieniądze. Wtedy jest równie wiarygodny jak pokerzyści grający na zapałki.

      "Każdy zrealizowany stop loss dużo kosztuje: prowizja -X%, czasem podatek od zysków -19% na wyjściu. A ponieważ stop lossy mogą być bardzo często uaktywniane w ciągu roku(szczególnie te suer "bezpieczne" np. -5%), może się okazać, że całe zyski roczne z transakcji zostaną zjedzone przez koszty."

      Znów autor raczej nie wie o czym pisze. Prowizje są daleko niższe niż były ładnych parę lat temu a stop lossy wcale nie muszą być uaktywniane bardzo często. Jak dotąd (ponad połowa roku) w portfelu odpalił mi na akcjach SL 3 razy - to dużo ? Ciekawe też jest podejście do płacenia podatku - czyżby od zarobionych tysięcy procent nie płaciło się podatku ?

      Ciekawy też jest tekst o Kopeksie - autor ma pretensje do stop lossów jako narzędzia mimo że sam od góry ograniczył sobie zysk sprzedając z ręki akcje. Równie dobrze można mieć pretensje do producenta garnków jeśli się przypala regularnie obiad ;).

      Podsumowując - stop loss to forma ochrony własnego kapitału jak i wypracowanych zysków. Nawet najlepsze analizy i tysiące godzin spędzone przy rynku nie ochronią naszych pieniędzy. Wystarczy jedna lepsza bessa i dla tych co nie mają SL pozostaje tylko wspominać dawną chwałę i pieniądze które mieli tylko na ekranie monitora. Stop loss pozwala też wyjechać na urlop, zająć się czymś innym niż pilnowanie akcji (np biznesem), automat sprzeda akcje bez emocji i bez naszego udziału. Drobnemu inwestorowi SL jest potrzebny, bez niego obyć się mogą właściciele pakietów akcji których i tak by nie sprzedali w normalnym obrocie (fundusze, właściciele spółek, inwestorzy branżowi) Tyle od praktyka rynku komentarza.

      Usuń



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...