18 grudnia 2012

Inwestycja w fundusze inwestycyjne, czyli jak stracić życiową szansę.

Witaj,

Wczoraj Kim Kiyosaki na fanpage'u napisała bardzo ciekawe zdanie:

Don’t let anyone tell you what to do with your money - even me. If you only follow you’ll never see rewards. Educate yourself.

Od lat nie mogę się nadziwić, że ludzie wolą w ciemno oddać swoje ciężko zarobione pieniądze do funduszy inwestycyjnych i podobnych instytucji, aby eksperci(przynajmniej z nazwy) zarządzali ich pieniędzmi. Rzeczywiście, jak giełdy rosną to jednostki funduszy najczęściej też. Gorzej jednak jak są spadki, wtedy fundusze tracą kapitał i co gorsza bywa, że dalej pobierają opłaty i prowizje za.. no cóż, wygląda na to, że za tracenie pieniędzy klienta.  

A kim są zarządzający TFI?

Ktoś wie jakie doświadczenie i umiejętności mają zarządzający jego pieniędzmi? Znacie jakiegoś milionera zarządzającego TFI w Polsce? Czasami widać w TV głównych analityków jakiegoś TFI, ale poza ładnym garniturem i uśmiechem niewiadomo, co taki analityk prezentuje, jakie ma rzeczywiste osiągnięcia.

A jak bardzo analitycy mylą się co do przyszłości giełdy? Wystarczy zerknąć do internetu, aby poznać fakty. Przeczytaj ciekawy artykuł o specjalistach od rynków finansowych - kliknij tutaj i/lub tutaj(artykuł PB z dzisiaj).

Nieświadomość nie boli.

Inna rzecz, że najczęściej inwestor, który wkłada pieniądze do funduszy inwestycyjnych, nawet nie wie, w jakie papiery inwestycyjne fundusz zainwestował. Może wcale by nie chciał być współwłaścicielem browarów, klinik in-vitro, producenta papierosów, czy sieci agencji publicznych. Nie wie czy papiery, które fundusz kupi w jego imieniu, to np. królowie spekulacji na parkiecie, albo firmy groszowe, państwowe, czy zamieszane w jakieś wątpliwe interesy. Itd. Może i przesadzam, chodzi o zwrócenie uwagi na ów problem.

Zero mądrości.

No i na koniec warto dodać, że klient funduszu traci lata i najczęściej pieniądze, a w tym czasie niczego się nie uczy o inwestowaniu, nie zdobywa nic mądrości i inteligencji finansowej. Ufa ekspertom, płaci im za to, że to oni uczą się inwestowania za czyjeś pieniądze. Są nagradzani nawet za uzyskiwane straty! Zamiast samemu zarządzać pieniędzmi, klienci funduszy zrzekają się odpowiedzialności. Jest to oczywiście wygodne, tylko z tego wiem, dla większości ludzi nieopłacalne.

Kto najlepiej zatroszczy się o własne dobra materialne, czy pieniądze?

Ludzie potrafią całe lata uczyć się języków obcych, doszkalać w milionie rzeczy, uczyć matematyki, geografii, fizyki, chemii i całej masy mniej lub bardziej przydatnych rzeczy. Ale gdy chodzi o ich przyszłość i wolność finansową, to nie zamierzają poświęcić nawet kilku godzin na przeczytanie jednej czy paru książek z zakresu zarządzania pieniędzmi, albo inwestowania. R. Kiyosaki i W. Buffett - dwa nazwiska, dwie losowo kupione książki i można w jeden dzień zrozumieć fundamenty w zarządzaniu pieniędzmi i inwestowaniu na giełdzie.

Niestety widzę, że ludzie szybciej podejmą się nauki języka chińskiego, niż nauki finansów. A niestety finanse dotyczą każdego człowieka, bez wyjątku. Mnie i Ciebie.

Dla kogo jest opłacalne inwestowanie w fundusze inwestycyjne?

Dla funduszy inwestycyjnych.

Osobiście uważam, że lepiej jest samemu inwestować pieniądze, niż poprzez fundusze inwestycyjne. I nie jest tak, że jak interesuje mnie np.: modelarstwo to takie sprawy jak: zdrowe odżywienia, zdrowe relacje w związku, zdrowe finanse mnie nie dotyczą. Są rzeczy, których nie uczy się w szkołach, a które wszystkich dotyczą. I jeśli sami nie weźmiemy za nie odpowiedzialności, to jest masa firm, pośredników, funduszy, doradców,, banksterów, "ekspertów", którzy zadbają o to, by zarobić na nas, wydoić z nas tyle pieniędzy ile się da. 

Każdy ma wybór. 

Pozdrawiam.

PS. Jeśli masz jakieś doświadczenie(pozytywne/negatywne) z funduszami inwestycyjnymi, to zachęcam do podzielenia się nim w komentarzach poniżej.

6 komentarzy:

  1. Witam! Dobrze że Pan powrócił. Mama też takie pytanie wie Pan może czy w tym roku będzie w Parkiecie jakiś dodatek z wszystkimi spółkami? - almanach

    OdpowiedzUsuń
  2. Był taki Fundusz zamkniety SKARBIEC MIESZKANIOWY jeden certyfikat kosztował 220 tyś fundusz miał działać 4 lata działał 6 lat po tym okresie zwrucili tylko tyle ile sie w płaciło - uzasadnienie było ze rynek sie załamał ze to pogoda i powodzie nie dały zarobić w niosek z tego - jak obrabować klientów z godnie z prawem

    OdpowiedzUsuń
  3. Witajcie,

    Dodatek raczej będzie, sam na niego czekam :)

    Dzięki za przykład ze Skarbcem, myślę, że jest plaga takich historii, sam słyszałem z dziesięć, może więcej. Wszystkie kończą się tak samo, fundusz zarabia, a klient z różnych przyczyn traci, lub wyjmuje to co włożył.

    Ktoś zna jeszcze z życia wzięte podobne przykłady?

    OdpowiedzUsuń
  4. Fundusze inwestycyjne sa narzedziem i tak nalezy je traktowac. Nie ma potrzeby kupowac tych inwestujacych w PL akcje bo sami sobie je nakupimy. Podobnie z obligacjami, lokatami (czyli fudy rynku pienieznego). Ale sa sektory na ktore inaczej ciezko miec ekspozycje. Np akcje rynku chinskiego, japonskiego albo jeszcze wieksza egzotyka - Singapur. Nawet jesli nasze biuro maklerskie pozwala na zlecenia zagraniczne - poziom prowizji z reguly jest chorendalny. Tak wiec fundusze inwestycjne - owszem ale do konkretnych celow. A tak na marginesie - prawie kazdy Polak inwestuje w fundusze - pod nazwa OFE ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja osobiście od lat korzystam z formy inwestycji jaką są fundusze inwestycyjne i uważam, iż jest to bardzo efektywna forma inwestycji. A fakt, iż zarządzają nimi doradcy finansowi uważam za atut, szczególnie dla osób, które dopiero zaczynają interesować się giełdą. Nie sądzę też, iż TFI zatrudniałyby nieprofesjonalnych doradców, gdyż to powodowałoby, iż FI przynosiłyby straty, co na pewno zniechęcałoby ludzi do tej formy inwestycji i działało niekorzystnie na opinie o TFI. Oczywiście TFI niesie ze sobą pewne ryzyko, ale która inwestycja go nie ma? Jest to wliczone w inwestowanie, ale i tak w wypadku FI jest ono relatywnie niski. Ja zdecydowanie popieram formę inwestycji jaką są FI.

    OdpowiedzUsuń
  6. @Andrzej Kręcki, @Kinga

    Pytanie jest, czy oddając pieniądze do funduszy, nawet jeśli chwilowo jest to bardziej opłacalne, wygodniejsze, tańsze to w ostatecznym rozrachunku wyjdziecie na tym na plus?

    Nie znam żadnej osoby, która po wielu latach inwestowania w fundusze, nie straciła pieniędzy albo nie wyszła na zero. Chodzi o to, że po hossie te fundusze tracą mocno, jak dane rynki, a klient FI, który powierzył swoje pieniądze specjalistom, nic przez ten czas nie nauczył się o inwestowaniu/rynku, więc ufa specjalistom. I wtedy po wielu latach (znam przykałdy do 10 lat) trzymania pieniędzy w funduszach, okazuje się ze fundusz ponosi straty. Po 5-10 latach klient FI budzi się w sytuacji, kiedy zaufał specjalistom(o ile jeszcze pracują w funduszu) a FI potracił część zysku. Klient zamiast 5-10 lata poświęcić na własną praktykę i naukę, zmarnował czas na rzecz wygody i po 10 latach budzi się, że nic nie wie o inwestowaniu, fundusze tracą pieniądze, a on nie wie czy to tylko chiwlowe, czy sprzedawać jednostki fund. czy trzymać.

    Innym mechanizmem, który jeszcze bardziej wpływa na osiągnięcie strat inwestując w fundusze, jest to, że klient FI często "potrzebuje pieniedzy na gwałt". tzn potrzebuje wyjąć część/całość pieniędzy z funduszu.
    Jeśli jeszcze pieniądzy wrzuconych do funduszu nigdy by nie wyjmował, to miałby duże szanse na to, że po 20-30 latach, rzeczywiście okazałoby się, że zarobił więcej niż inflacja i jest na około +5% średniej rocznej st. zwrotu.
    Niestety najczęściej ludzie wrzucający pieniadze do funduszy, robią to z perspektywą kilku lat, a nie 20-50 lat. I co gorsza w trakcie recesji gospodarczej wpadają w klopoty, a pierwszą myślą jest wyjecie pieniędzy z FI, który wraz ze spadkami na giełdzie(w recesji) stracił ogromną częśc tego, co zarabiał przez ostatnie 5-10 lat.

    Więc podsumowując:

    Krótkoterminowo(5-6 lat do 10 lat) inwestycja w fundusze wydaje się dobrym rozwiązaniem. W tym czasie klient FI niczego się nie uczy o inwestowaniu - to NJAWIĘKSZA STRATA dla niego. W przyszłości nie będzie umiał samemu inwestować, traci więc własne 10 lat czasu życia na naukę - a nie wspomnę że po 10 latach praktyki, zaczyna się już dobrze czuć rynek i rozumieć go. Niestety klient FI nigdy tego nie pozna, chyba że poza FI również inwestuje osobiście.
    A drugi czynnik negatywny jest taki, że pieniądze najczęsciej potrzebne są w najmniej korzystnym czasie, tj w czasie problemów w gospodarce, w czasie bessy i wtedy klient FI sprzedając swoje udziały w FI otwiera oczy, bo widzi, że niedosyć, że nic sie nie nauczył o inwestowaniu i rynku przez 6 lat, to teraz gdy zmuszony jest wyjąć pieniadze, wyjmuje je z małym zyskiem, a najczęściej ze stratą(bo trwa bessa).

    Dlatego wg mnie...

    Sto razy lepiej jest samemu przez wiele lat osobiście inwestować na giełdzie i się jej uczyć(nawet tylko na polskim rynku), niż dawać pieniadze do FI i nawet nie wiedzieć w co inwestują. Inwestowanie samemu nie gwarantuje sukcesu i lepszych wyników, jednak ktoś kto poświęci czas na naukę inwestowania, ma kilkukrotnie większe szanse w przysżłości, na zarabianie dużo większych pieniędzy niż przez FI. Praktyka w końcu zaprocentuje.

    To oczywiście tylko moje zdanie. Mi wystarczyło raz się sparzyć na FI, po kilku latach wyjąć -35% kapitału + prowizje, aby nigdy więcej nie dać tracić pieniędzy przez ręce specjalistów(chyba bardziej marketingowców)!
    Wolę te pieniądze wydać na książki o inwestowaniu.

    Ostatecznie, zamiast dawać pieniądze do FI, poszukałbym informacji i spółkach, które te fundusze mają w swoim portfelu i najwyżej kupił na prywatne konto 2-3 najlepsze akcje spośród wszystkich. Nic bym nie płacił FI, a miałbym te same akcje i bym się uczył.

    Pozdrawiam i pozostawiam decyzję do wyboru, ja swoją podjąłem, każdy ma prawo do innej, dla konkretnej osoby być może wcale nie gorszej/lepszej.

    OdpowiedzUsuń



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...