29 lipca 2012

Niedzielna melodia + Co byś zrobił, gdybyś się nie bał?

Witaj,

Nuda nas zabija. Nuda prowadzi do głupot. Nuda zakopuje talenty. Nuda to oznaka, że czas coś zmienić.

W Holandii pod koniec pracy, czułem się kompletnie znudzony i wyczerpany pracą, Holandią i całą moją sytuacją. Wiedziałem, że przyszedł czas na zmiany, ponieważ każdego dnia czułem się jakbym obumierał. Miałem wszystko zagwarantowane i bezpieczne, a w pracy potrafiłem już prawie wszystko. Jednak wewnętrznie cofałem się w rozwoju każdego dnia. Musiałem coś zmienić. Świat się zmienia i nie mogę sobie pozwolić na to, abym się nie zmieniał wraz ze światem, a najlepiej szybciej niż on. Kto się nie lubi zmieniać, liczy na stabilizację i bezpieczeństwo, ten jest w sporym zagrożeniu, być może jest przyszłym przegranym i biedakiem.

Nudę zabija się przygodą.

Jeśli mamy dość naszego życia, ziewamy w pracy, nie cierpimy poniedziałku, to może czas na nową zmianę, na przygodę, o której marzymy od dawna? Każdy z nas ma coś swojego, jakieś marzenia, które pasują tylko do niego. Te marzenia można zrealizować, one sprawiają, że chce nam się żyć od nowa. Ja tak mam teraz z Norwegią. Znów żyję, znów mnie wszystko pasjonuje i ciekawi, jestem przerażony i podniecony przyszłością, której kompletnie nie widzę i nie kontroluję :) Ufam Mu, że ma dla mnie jakieś kozackie rzeczy, idę za znakami, które mi daje. Myślę, że Bóg spełni kolejne moje marzenia w Norwegii. Idę tam z powodu nawoływań serca i masy znaków, jakie mogę dostrzec tylko ja sam. Strach oddaję Mu na barki, więc w zamian otrzymuję siłę.

Bycie wierzącym katolikiem jest pasjonujące, jest przygodą, w której zwycięża się nie mając często szans na zwycięstwo. Nuda znika z życia, życie staje się pasją. Dokąd mnie zaprowadzi ta podróż? Nie wiem. Wiem jednak, że komfort i wygoda połączona z nudą i zasypywaniem w piachu swoich marzeń, pragnień i talentów, doprowadziłaby mnie do śmierci duchowo-fizyczno-materialnej. Szkoda życia na konsumpcję, szkoda życia na nudę, na robienie nudnych rzeczy, w nudnej pracy dla kasy. Ryzykuję wszystko, żeby zyskać wszystko. Podejmuję przemyślane ryzyko i liczę się, że zawsze może być porażka. No i co z tego jeśli zaliczyłbym "porażkę"? Po pierwsze każda przybliża mnie do wielkiego sukcesu. Po drugie, i tak będę szczęśliwszy i mądrzejszy o kolejne doświadczenia, niż jakbym nie podjął ryzyka. No i czuję się żywy, a nie trupem. A minęło dosłownie kilkadziesiąt godzin od zakończenia starej pracy.

Nudę zabija się przygodą. Strach zabija się działaniem. Strach nie jest od Boga!

Na giełdzie właśnie tworzy się wymarzony czas na inwestowanie pieniędzy. Chcę to wykorzystać maksymalnie, zarówno zwiększając dochody, jak i być może używając dobrze przemyślanej dźwigni finansowej. Teraz wszystko zależy od Norwegii i od Jego wsparcia dla mnie w walce o marzenia. Ryzyko zawsze się opłaca, więc zobaczymy jakie owoce przyniesie. Trzeba też pamiętać, że nawet jeśli w naszym życiu zamykają się jedne drzwi, zawsze pojawiają się nowe możliwości. To działanie doprowadzi mnie na pewno do czegoś nowego, do czegoś lepszego, niż przed podjęciem ryzyka. Zawsze tak jest, a z doświadczenia wiem, że strach okazuje się wyolbrzymioną iluzją.

Kto zabrał mój ser?

Spencer Johnson napisał parę lat temu swój światowy bestseller "Kto zabrał mój ser?". Śmieszną historyjkę o tym, by uciekać ze strefy komfortu i szukać nowego "sera", realizować swoje pragnienia. Stary ser psuje się w pewnym momencie, albo się kończy. Autor zadaje nam w książce ważne pytanie:


Co byś zrobił, gdybyś się nie bał? ...





Pozdrawiam i życzę Ci podążania własną Drogą :) Udanego tygodnia.

2 komentarze:

  1. > Znów żyję, znów mnie wszystko pasjonuje i ciekawi, jestem przerażony i podniecony przyszłością, której kompletnie nie widzę i nie kontroluję :). Ryzykuję wszystko, żeby zyskać wszystko.< Amatorszczyzna.

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo mi się te słowa podobają,totalnie korespondują z moimi myślami,a więc to dla mnie kolejna zachęta,by podjąć działanie,którego nie było w moim życiu od lat.
    cyt.z Eckharta Tolle:
    Kiedy twoje działania wynikają ze świadomego kontaktu z obecną chwilą, we
    wszystkim, co robisz - nawet w najprostszych czynnościach -jest doskonałość, staranie i miłość.
    Nie przejmuj się więc owocami swoich działań, skup się tylko na działaniu. Owoc sam się pojawi.
    Jest to potężna praktyka duchowa. W Bhagawadgicie - która zawiera jedną z najstarszych i
    najpiękniejszych nauk duchowych, jakie w ogóle istnieją - brak przywiązania do owoców własnych
    działań nosi miano karma jogi. Określa się ją jako „drogę uświęconego działania".
    Kiedy wyzbywasz się nawyku uciekania przed teraźniejszością, radość Istnienia przenika wszystko,
    co robisz. Gdy tylko ogarniasz swoją uwagą teraźniejszość, doznajesz wrażenia obecności, cichego
    bezruchu, spokoju. Przyszłość nie jest już potrzebna jako źródło spełnienia czy satysfakcji - nie
    oczekujesz, że cię zbawi. Nie przywiązujesz się więc do efektów tego, co robisz. Ani porażka, ani
    sukces nie może zmienić twojego wewnętrznego jestestwa. Odnalazłeś życie, przesłonięte sytuacją
    życiową.(...)Tam, w świecie, na poziomie sytuacji życiowej, możesz nawet zdobyć majątek, posiąść
    wiedzę, odnieść sukces, uwolnić się od tego czy tamtego, ale w głębszym wymiarze Istnienia już
    teraz jesteś pełny, jesteś cały.
    :)

    OdpowiedzUsuń



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...