03 czerwca 2012

Niedzielna melodia + Zero zamartwiania!

Witaj,

Niedzielny wpis, czyli inaczej, niż gdzie indziej.


Przyszła bessa, sieje postrach na rynkach, wśród ludzi. Nikt nic nie wie, kraje się chwieją jak spróchniałe jachciki na morzu, przeżarte przez lenistwo i chorą konsumpcję. Jak patrzę na socjal w Holandii lub zachodnich krajach, to zastanawiam się jak te gospodarki jeszcze ciągną swój wózek. Myślę, że dalszy kryzys ostatecznie mógłby uzdrowić gospodarki świata i Europy, a jak to się dalej potoczy?

W jednej z chrześcijańskich książek na temat pieniędzy z dwa lata temu wyczytałem, że autor miał duchowe objawienie, że na początku tego wieku będzie potężny kryzys ekonomiczny i namawiał, by się do niego przygotowywać finansowo. Obecnie przechodzimy prawdopodobnie opisany kryzys, osobiście wierzę w takie "podpowiedzi z Góry". Czy zatem jesteśmy u końca kryzysu, czy raczej czeka nas dalsza, potężna zapaść? Nie wiem, wiem jednak, że wolę zaciskać pasa i ruszyć do ataku w odpowiednim czasie, w odpowiednie inwestycje.

Rewolucja i przełomowy okres wejścia ze starej ery przemysłowej do nowej epoki informatyzacji, robotyki, ery talentu, właśnie wchodzi w życie. Szybkie i ciągłe zmiany, internet, przekształcenie filozofii pracy etatowej w elastyczny, efektywny mechanizm, "zamiana ludzi" na programy itd. to wszystko pogłębi kryzys i zwiększy bezrobocie. Nierównowaga światowa, globalizacja, otwartość świata itp. sprawiają, że to co było i działało kiedyś już nie działa. 15%-25%-50% bezrobocia stało się normalne w czasie tego kryzysu, a może być gorzej. Ludzie nie lubią zmian, tym najbardziej się dostanie.

Dodatkowo systemy emerytalne, demografia, migracje zarobkowe, starzenie się społeczeństw itp., utrudnią rozwój gospodarek. Jeśli dodać do tego marne szkolnictwo i spadającą liczbę osób czytających książki, myślących o rozwoju, patrzących długoterminowo na życie, to mamy niezłą kiszkę. Przed nami ciekawe i prawdopodobnie ciężkie czasy, wzrost niewolnictwa pracowników etatowych, pracujących dla innych za bezcen. Chyba, że etyka biznesu także zacznie się rozwijać, a propaganda W. Buffetta i B. Gatesa o wyższych podatkach i większej ofiarności najbogatszych, zrobią swoje.

Na koniec przychodzi mi jeszcze jeden ważny czynnik kryzysu, chyba najważniejszy: świeckość społeczeństw światowych i odchodzenie od wartości, od religii, od Boga. Z tego co wiem, Polska najpotężniejsza była w złotej erze wiary i chrześcijaństwa tj. w średniowieczu. Kodeks rycerski, wartości, moralność i głęboka, żywa wiara dały nam potęgę na skalę Europy i globu. Nawet Niemcy uległy tej sile, były słabsze. A dzisiaj jak ogląda się telewizję, wejdzie na portale plotkarskie, portale z wiadomościami, obejrzy tv itp. to widać jak na dłoni wielki upadek wartości, niestety również w Polsce. To co kiedyś było by uznane za gorszące i zakończone pojedynkiem na śmierć i życie, dziś jest serwowane dzieciom za darmo.

Wszystkie mocarstwa upadają, kiedy przestają budować państwo na wartościach i moralności. Świat się pogubił i dlatego kryzys musiał się pojawić. Jak się skończy? Kiedy? Nie wiem oczywiście, ale widzę, że więcej osób wierzy w bzdury o końcu świata w 2012 r. niż w Boga, a to oznacza, że mamy spory problem na świecie. Jestem ciekaw czy apogeum strachu weźmie górę przed głoszonym przez "media" końcem świata w grudniu 2012 r.? Czy ludzie zwariują? A co z indeksami? Kto wie, może czeka nas globalna panika do grudnia 2012 r., a gdy ludzie zorientują się, że skończył się 2012 rok i mamy pierwszy dzień 2013 r. to zacznie się kosmiczny "efekt stycznia"? To nam tylko pokaże jak bardzo wierzymy w zabobony i jak bardzo jesteśmy ciemnogrodem, z tym że świeckiej, "nowoczesno-inteligenckiej" mentalności.

Na koniec dodam jedną rzecz.

My jako chrześcijanie nie musimy się o nic zamartwiać. Każdy kto idzie blisko z Bogiem, żyje sakramentami i stara się wzrastać w wierze i miłości do Boga, ten dostaje wskazówki od Niego, niczym Józef "egipski" :) Jesteśmy bezpieczni nawet na najbardziej szalejącym morzu, nasze domy przetrwają największe kataklizmy, a po kryzysie wyjdziemy w chwale. Wiadomo musimy działać, lecz reszta, która nie zależy do końca od nas, jest bezpieczna. Ale kogo by to interesowało w naszym świeckim świecie, gdzie każdy myśli tylko kryteriami kreowanymi przez media.

Trzeba inwestować w swój rozwój, trzeba ryzykować, trzeba popełniać błędy, wyjść na środek, ośmieszyć się, napisać głupoty, iść do przodu pod prąd, a nie z nurtem tego chorego świata. Chrześcijanie są odważni i niczego nie muszą się obawiać, nikogo. Używają rozumu, serca i rozmawiają z Nim, a On strzeże naszych dróg i wyprowadza na zielone pastwiska. Chroni przed wrogami, a nawet potrafi ukarać naszych wrogów. Ucisza burze w naszym życiu, stabilizuje finanse, daje okrycie, odzienie, pożywienie każdemu, kto wierzy, kto mu ufa. Nie widzę sensu bycia niewierzącym, gdy dostaje się spełnienie pragnień od Niego, jeśli tylko się o to prosi, i gdy oczywiście jest to zgodne z Jego wolą. Bo prosić to trzeba wiedzieć o co, zwłaszcza na początku drogi.

W moim życiu są burze i słabe dni, lecz zawsze wraca wielki spokój serca, nawet w najtrudniejszych chwilach. Wszystko zrzucam Mu na barki, jedynie z Nim mogę kiedyś pokonać swojego "Goliata", zrobić coś niemożliwego, coś co przerasta ludzkie siły. I chcę to zrobić :)

Czy Ty też chcesz spełnić pragnienia swojego serca i zrealizować swoje marzenia, te niemożliwe do osiągnięcia po ludzku? A może chcesz wyrwać się z problemów, nałogów, biedy, czy innego niewolnictwa, z których o własnych siłach wyjść nie potrafisz?

"Wszystko jest możliwe dla tego kto wierzy." - Jezus


Niedzielna melodia :)





Pozdrawiam :)

4 komentarze:

  1. Pozytywnie na niedziele! W pełni sie zgadzam z autorem. Tylko oparcie społeczeństwa na wartościach pozwala na dalszy jego rozwój.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślenie życzeniowe,Buffet nie ogranicza się do jednej klasy aktywów i jednego sposobu zarabiania dlatego ostrożnie i różnorako trzeba tak z myśleniem jak i z filozofią.

      Usuń
  2. Mnie sie tez podoba, zawiera "magie Bartka", ktora literalnie przyciaga i dociera pobudza wyobraznie.

    Subiektywnie mysle, ze z calego zamieszania Greckiego, Hiszpanskiego, Portugalaskiego moze wyniknac finansowy syfilis. Wiele wskazuje na to, ze bedziemy lecieli dalej w dol.

    Nic nie sprzedaje i jak bedzie kila / mogila na rynku bede dobireac, szkoda tylko, ze kilka miesiecy temu bylem na tyle optymistyczny, ze dobralem pakiet, ktorego usrednienie w dol na chwile obecna to nielatwe zadanie.

    Mysle, ze trzeba wiedziec co sie robi i nie ma co sie bac.

    Inwestowac w dobry biznes i co nam kryzysy straszne :D

    Raz jeszcze Panie i Panowie.

    Jak sie nie ryzykuje to sie nic nie ma!!!

    OdpowiedzUsuń



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...