17 maja 2012

Rynek może zacząć panikować.

Witaj,

Patrząc na ilość negatywnych opinii, na ilość pesymistycznej prasy i emocjonalnych ruchów indeksów, można podejrzewać dalszą przecenę na giełdach. W powietrzu unosi się niepewność i strach, a dodatkowo przecenę podsycają słabe dane gospodarek na świecie. I choć uważam, że mamy świetny okres zakupowy, to domyślam się, że spadki mogą się pogłębiać praktycznie na wszystkich spółkach.

Powtórzę się, w takich okresach zawsze myślę o inwestycjach w nieruchomości, w trochę innym znaczeniu. Chodzi mi o to, że inwestycje na giełdzie są podobne do kupna własnego mieszkania/domu. Najpierw się trzeba sporo nagimnastykować, dowiedzieć na temat mieszkań/domów, cen, wszystkiego w temacie, by ostatecznie zrobić zakup z myślą "na lata". I gdy już kupimy taki nasz nowy dom to nie sprzedajemy go przecież, kiedy przychodzi bessa lub kryzysy światowe - chyba, że jesteśmy bankrutami i do sprzedaży jesteśmy zmuszeni. Jeśli nie, to dom służy nam w latach prosperity i kryzysów, a wartość dobrego zakupu ostatecznie wzrasta. I tak samo jest z inwestycjami w spółki.

Prawdopodobnie..

.. spadki będą dalej trwały, kryzys może się rozwijać, lecz nasze spółki mogą być naszymi "mieszkaniami". Trzeba przemyśleć koszt sprzedaży spółki, krótkoterminowy spokój, kosztem długoterminowego zysku.

Wg mnie, żyjemy w szybkich czasach i gwałtowne zmiany cen, szybkie bessy i hossy zaczną się pojawiać coraz częściej. Uleganie wpływom tych szybkich zmian musi mieć sens, albo nie należy robić nic. Każdy z nas ma inną strategię inwestowania i musi dostosować własną strategię do szybkich czasów na świecie i na giełdzie.

Sprzedawać czy trzymać?

Sprzedawanie pod wpływem spadków na giełdzie może mieć sens, jeśli czyjaś strategia bierze pod uwagę takie działanie. Ale podjęcie decyzji o sprzedaży dopiero wtedy, gdy na rynku zaczyna się panika, świadczy o tym, że kupiliśmy akcje firmy bez wiary w sukcesy firmy. No i ulegamy zbiorowym emocjom i panice stada. Zatem warto pomyśleć, co powodowało, że kupiliśmy akcje i czy to było dobre posunięcie?

Liczy się zysk?

Myślę, że mimo szybkich czasów, nie da się być chorągiewką na giełdzie i mieć długoterminowo zyski. Na giełdzie trzeba wiedzieć, co się robi i dlaczego. Straty są wpisane w inwestowanie, jednak poniesienie strat musi być świadome, a przyczyny znane.

Większość kryzysowych i pesymistycznych wizji się nie spełni.

Strach działa na ludzi powodując, że głupieją i popełniają błędy, których normalnie by nie uczynili. "Strach to tylko myśl." Większość z naszych strachów nigdy się nie spełniła - pewnie z 90%. Tak samo będzie zapewne i teraz. Kryzys światowy to nie koniec świata, to mega okazja. Kryzysy oczyszczają i uzdrawiają, dlatego po kryzysach przychodzą dobre czasy. Kryzysy są okazją np. do dokupywania super spółek, takich które zmierzają w kierunku sukcesów, nawet jeśli chwilowo będą miały mniejsze zyski. Na giełdzie patrzymy dokąd spółka zmierza, a nie gdzie jest teraz. "Teraz" jest już wycenione, a my mamy przecież wybrać spółkę, która od "teraz" urośnie.

Ile jeszcze miesięcy? Ile lat?

Ten kryzys może być dłuższy, niż normalnie, ponieważ spiętrzyły się negatywne czynniki. Ale kryzys będzie dotykał tylko ludzi, którzy uwierzą w kryzys. Jeśli Ty wierzysz, że czeka Cię/świat kryzys, to pewnie Cię on dotknie. Jeśli jednak w kryzysie, jaki by nie był, widzisz wielką szansę, to zupełnie inaczej patrzysz na te czasy.

Narzekanie to tylko wymówka przed działaniem, przed wzięciem odpowiedzialności za to, co dzieje się w moim życiu. I co z tego, że będziemy narzekali, że jesteśmy bankrutami, że nie mamy pracy, że pracodawca jest niesprawiedliwy, a "Państwo to złodziej". Co to zmieni? Narzekanie nie zmieni niczego. Działanie zmienia wszystko. Być może potrzeba "nowego" działania, skoro stare nie działa.

Podsumowanie.

Rynek może zacząć panikować, ale nasze spółki być może każdego dnia budują coraz większą wartość rynkową. "Pan Rynek" to neurotyk, emocjonalnie niedojrzały chłopiec, który boi się wszystkiego, a najbardziej tego, że może stracić pieniądze, które dają mu poczucie wartości. Nasze społeczeństwo bazujące na pieniądzu, opiera swoje samopoczucie na tym ile ma. Nikt nie chce zostać goły, bo wtedy by poznał prawdę o tym, co naprawdę myśli o sobie. Wtedy by zobaczył prawdę o swoim życiu, poznałby ilu ma prawdziwych przyjaciół, poznałby co naprawdę myśli o pieniądzach i swojej wartości jako człowieku. Ten rynek musi być zatem neurotyczny, skokowy, sprzedający ze strachu i bardzo szybki - szybki dlatego, że mamy globalny dostęp do internetu.

Nie warto sprzedawać domu, który z każdym rokiem tak naprawdę zwiększa swoją wartość, tak samo nie warto sprzedawać spółki, która zmierza w kierunku sukcesów. A sukcesy spółki mogą pojawiać się już w czasie kryzysu mimo, że kurs będzie spadał. Oczywiście nie wiemy, co będzie w przyszłości i spółka, która dziś zmierza ku sukcesom, jutro może mieć problemy, wtedy być może będzie warto ją sprzedać, a może ciągle nie. Jeśli nie znamy swojej spółki dobrze i nie jesteśmy pewnie tego, że wyjdzie z kryzysu silniejsza, to pewnie lepiej jest sprzedać akcje wcześniej, niż w samym dołku paniki. Warto sprzedać swoje akcje, jeśli nie rozumiemy, dlaczego je kupiliśmy. Warto sprzedać swoje akcje, jeśli użyliśmy do ich zakupu pieniędzy, których nie możemy stracić. Itd.

Zrób TEN krok!

PS. Portfel Bart

W Portfelu Bart musi dojść do "papierowej" dywersyfikacji portfela, aby dawał dobry przykład. Jak wiecie w prawdziwym życiu mam akcje trzech spółek: TIM, I3D i Wind Mobile. I jak też wiecie po ostatnich tygodniach, uznałem, że również mój Portfel Bart musi się składać z minimum dwóch spółek. W prawdziwym portfelu nie dokonuję żadnych zmian,tylko w Portfelu Bart rozkładam Portfel na dwie spółki: 50% TIM i 50% Wind Mobile. Zmianę Portfela opiszę w kolejnym poście, będzie przekształcona po dzisiejszych notowaniach. Dziś już nie mam sił rozpisywać tego i zmieniać na blogu.

Pozdrawiam.

2 komentarze:

  1. Witaj

    Bardzo fajny wpis, przypomina o fundamentach inwestowania dlugoterminowego i kluczowosci strategii i swiadomosci inwestycyjnej.

    Ja przekornie uwazam, ze do Bankructwa Gracji nie dojdzie. Obecny szum to spekulacje i panika ale zaden rzad w Grecji, lewicowy czy inny nie dopusci do powrotu pierwotnej waluty. Poza tym zbyt wielu ludzi uwierzylo, ze bedzie bankructwo a gieldy zanurkuja do ultraniskich poziomow a wtedy bedzie czas na zakupy. Taki banalny i przewidywalny scenariusz nie jest w stylu rynkow, ktore rzadza sie wlasnymi prawami i ida tam gdzie chca i jak chce.

    Odnosze wrazenie, ze bedzie psikus, Grecja nie zbankrutuje a rynki utoruja sobie swoja droge, taka jakiej nikt dzis nie przewiduje

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na krótką metę można uratować bank ,można uratować rząd tylko kto za to zapłaci ?Śledź śledzia, by go zjeść w odpowiednim momencie .

      Usuń



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...