19 lutego 2012

Niedzielna melodia + Praca dla ... ?

Witaj,

Dla kogo pracujemy? Pracujesz?

Siedzę w Holandii i widzę jak przewija się setki ludzi obok mnie, w moim miejscu pracy. Mnóstwo osób jest niewolnikami tej pracy, swoich szefów, dyrektorów, a co najważniejsze pieniędzy. Widzę wyścig szczurów, rywalizację, zamiast współpracy, chory klimat i organizację. Widzę jak ludzie podkładają sobie świnie, a gdy rozmawiają ze sobą udają najlepszych przyjaciół. Pozerstwo. Sam na pewno dokładam swoje 5 gr do tych sytuacji. Jestem jednak w trochę lepszej sytuacji, bo ja nie pracuję dla moich szefów, dla firmy, która mnie zatrudnia, dla przełożonych. Pracuję dla Dużego Szefa w niebie i dla siebie..

Jaka jest różnica?

Jeśli jesteśmy niewolnikami pieniądza, swojego pracodawcy, przełożonych, to pracujemy od niechcenia, podkradamy czas pracodawcy, podkradamy własność pracodawcy, rozmawiamy zamiast pracować, biegamy do toalety 10 razy dziennie w czasie trwania pracy i robimy mnóstwo uników byle tylko się nie napracować i skrócić dzień pracy. Oszukujemy innych, a co gorsze oszukujemy samych siebie i jednocześnie takim postępowaniem odsuwamy możliwość jakiegokolwiek awansu, podwyżki, szczęścia w miejscu pracy. Podkładamy świnie osobom, które pojawiają się przy nas lub pracują z nami, obmawiamy ich za plecami i mówimy źle o bliźnich. Często nazywamy się chrześcijaninem, choć miłość bliźniego nas w tym wypadku nie dotyczy. Pozwalamy, aby nas obrażano, lub poniżano, ale za te marne parę groszy wciąż stoimy w miejscu i nic nie robimy. Nie walczymy i nie ryzykujemy. Grzeszymy oczywiście i oddajemy kult mamonie. W każdym z nas siedzi taki niewolnik, którego jednak warto niszczyć.

Narzekanie

Narzekamy na pracę, ale jej nie zmieniamy. Narzekamy na ludzi, na niską wg nas pensje, na zbyt duże wymagania, na niewielką ilość dni pracy itd. Na wszystko, tylko nie na siebie i swoje zachowanie. Ostatnio przeczytałem gdzieś fajne zdanie, że żadnemu pracownikowi nie należy się podwyżka, jeśli robi to, za co mu płacą. Czyli dobrze wypełnia wszystkie normy i zadania, które są normalną dzienną dawką zajęć. Człowiek, który nie robi więcej, niż mu za to płacą, jakim prawem chce podwyżek? No czy to ma sens? Narzekać na małą pensję, złe traktowanie, a jednocześnie marnować czas w pracy, wychodzić na papierosa, podkradać długopisy, plotkować z współpracownikami itd. ? Takie osoby są niewolnikami i niewolnikami zostaną, jeśli nic nie zmienią, jeśli nie zaczną pracować dla ...

Wpierw dla Boga i dla siebie

Żeby pracować dla Boga i podobać się Bogu trzeba zmienić filozofię myślenia o pracy. Trzeba odkryć do czego jest się przeznaczonym, do czego ma się talenty i do czego zachęca nas Bóg. Bo On jako Stwórca, wie dokładnie w jakiej dziedzinie odniesiemy najpotężniejsze sukcesy i chce żebyśmy byli bardzo szczęśliwi. Jednak to wymaga poszukiwań własnego serca, własnych, często zakopanych dawno temu marzeń. To wymaga robienia rzeczy, które robilibyśmy nawet za darmo, gdyby nikt nam nie płacił, które uwielbiamy robić, to nasze pasje i coś co nam wychodzi z "łatwością" ponad przeciętnie. Jesteśmy lub możemy być w tym wybitni, a jednocześnie nie męczy nas to działanie. Ciągle nas do siebie przyciąga. Warto je szukać, bo kto szuka ten znajdzie :)

Inna sprawa, że Bóg widzi każdą sekundę naszego życia, każdą ściemę w pracy, każde zło i dobro w sercu. Przed Nim kiedyś każdy z nas stanie, samotnie i nie powie, "sorry, ale wszyscy tak robili". To nie będzie żadne wytłumaczenie, chrzescijanin nie zgadza się na zło, walczy z nim najlepiej jak umie. Moim szefem jest po pierwsze Bóg, pracuję dla Niego nawet jeśli w pobliżu nie widzę przełożonych. Chcę pracować zawsze na 100% możliwości danej chwili i czasem w ciągu dnia, pytam się Go: Boże co myślisz o tej pracy, co mogę lepiej robić? Czy podoba Ci się moja praca? itp. Kiedyś stanę przed Nim i mam nadzieję, że powie: widziałem, że pracowałeś każdego dnia na max możliwości. Pomnażałeś swoje talenty na maxa i nie zakopywałeś ich. Robiłeś błędy i czasem przegrywałeś, lecz wracałeś na dobrą ścieżkę. Ryzykowałeś bycie sobą. Brawo! :) Zobaczymy, dążę do tego.

Następnie pracuję dla siebie, na dobre imię. Kto traci na marnej pracy, udawanej, oszukiwaniu, kradzieży, itd? Oczywiście to my najwięcej tracimy szans, szczęścia i możliwości. Bóg nie da nam więcej w zarządzanie, jeśli jesteśmy marnymi pracownikami i nie radzimy sobie małymi kwotami, pensjami, obowiązkami itd. Dopiero jak dorośniemy, zmądrzejemy do większej skali działania, w cudowny sposób nam pomoże realizować własny potencjał. Coraz bardziej i bardziej. Żeby być milionerem, trzeba najpierw stać się człowiekiem bardzo zaradnym, produktywnym, służącym najlepiej jak się potrafi, swoimi talentami dla siebie i innych ludzi. Służba innym swoimi talentami, to słowa klucze do bogactwa. Robienie tego co się kocha, z pasji serca, zapominając po drodze o tym, by robić to głównie dla pieniędzy. Pomaganie innym, spełnianie ich potrzeb swoimi talentami, daje więcej pieniędzy, niż najlepiej płatna praca, którą robi się dla pieniędzy. Warto robić w życiu tylko to, do czego jest się przeznaczonym, a nie to do czego przeznaczyli Cię inni, społeczeństwo, znajomi, rodzina, księża, przyjaciele, politycy itd. Tylko ja i Bóg znamy dokładnie mój plan na życie, każdy ma inny, wyjątkowy plan. Spójrz na dzieci i pomyśl, czy Bóg tworzy kopie ludzi? Nawet bliźniacy są całkowicie innymi światami, z innymi obietnicami i marzeniami w sercach. Każdy jest cudownie wyjątkowy, nie kazdy jednak o tym wie.

Podsumowując

Jeśli nie pracujemy codziennie na 100%, pracujemy tylko gdy szef nas widzi, oszukujemy pracodawcę, robimy coś co nie jest naszym zadaniem, nie wykorzystujemy swoich talentów wg woli Tego, który nam dał życie i marzenia w serce, to jesteśmy niewolnikami innych oraz pieniądza. Szkoda, że marnujemy swój potencjał, bo gdybyśmy zajęli się tym co kochamy robić i do czego mamy talenty, i gdybyśmy pracowali co dzień dla Szefa Szefów ;P , to byśmy byli szczęśliwi i nie pracowalibyśmy ani dnia. Bo robienie tego co się kocha robić, nie jest pracą, nawet jeśli inni nam za to płacą. Najczęsciej wtedy płacą mnóstwo!

Każdego dnia można zmienić całe swoje życie.., albo można w komentarzach pod tym postem wymyślić tysiące wymówek, dlaczego ten artykuł to iluzja, jest niemożliwy do realizacji w "mojej sytuacji" itd. Ja wiem, że są dwa rodzaje ludzi: pierwsi, którzy zrealizują swój scenariusz serca i drudzy, którzy wymyślą sobie mnóstwo powodów dlaczego tego nie uda im się zrobić. Obydwie grupy będą miały rację :)

Niedzielna melodia i film, pokazujący szerokość możliwości i piękno świata :)

5 komentarzy:

  1. kolejny raz dajesz mi do myslenia...
    w rewanżu polecam radio Kontestacja
    Bartek

    OdpowiedzUsuń
  2. http://www.pb.pl/2517100,8132,inwestorzy-wszech-czasow-john-templeton

    Myślę, że też warto wspomnieć o tej osobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielkie dzięki, przeczytałem i rzeczywiście warto poświęcić parę minut :)

      Usuń
  3. Bardzo ciekawy wpis. Borykam się ostatnio z problemami duchowymi, że tak powiem. Swoje plany wiązałem z bankiem i w moim dawnym mniemaniu jednocześnie giełdą. Jakże się pomyliłem. Praca w banku wygląda totalnie inaczej niż sobie to wyobrażałem, a w moim mniemaniu jest to niemalże akwizycja. Nie chcę wiązać swojej przyszłości z realizacją planów sprzedażowych.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki za wpisy.

    Anonimowy

    Jak to mi przyjaciel podesłał: "Trzeba robić to, co się lubi, i wtedy robi się to dobrze" - Andrzej Zaucha :)

    OdpowiedzUsuń



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...