04 stycznia 2012

Jestem mniej inteligentny od innych inwestorów, czy nie?

Witaj,

W ostatnim tygodniu grudnia, robiłem podsumowanie swojej działalności giełdowej. Sporo myślałem, o moich transakcjach. Przeczytałem też świetną książkę Richarda Connorsa "Warren Buffett o biznesie". Polecam. Pomogła mi ona trochę zrozumieć moje błędy. Jednym z najpoważniejszych jakie mi doskwierały jest ten, o którym dziś chcę napisać.

Cennym odkryciem zeszłego roku, był mój pogląd na temat siebie i innych inwestorów. Dostrzegłem w sobie pewne zgubne przekonanie, które doprowadza do dużych kłopotów w portfelu. Myślenie w ten sposób powoduje ogromne straty i może w jednej chwili pochłonąć duże zyski giełdowe z wielu miesięcy lub lat. Tak też się stało w zeszłym roku w moim inwestorskim życiu.

O czym mówię?

O tym, że uważanie się za mądrzejszego i sprytniejszego od innych, może nas drogo kosztować. Jeśli myślimy w ten sposób, to pozwalamy sobie na błędy, a do analizy podchodzimy za mało rzetelnie. Wydaje nam się, że widzimy i znamy parkiet lepiej od innych, a reszta rynku dopiero wpadnie na "to" o czym my myślimy. Nie przykładamy się do swojej pracy odpowiednio i zbyt szybko podejmujemy decyzje, często mylne. Ja tak mam.

Stan o którym piszę, najłatwiej jest uzyskać po szybkim zarobieniu pieniędzy na giełdzie. Zbyt łatwe pomnożenie kapitału na giełdzie może nie być dobre dla inwestora, szczególnie jeśli te zyski utożsamia się z własną wyjątkowością i mądrością. Dla dobra takiej osoby, po bardzo dobrych transakcjach, powinna się zapalić czerwona lampka: "spokojnie, czas na wakacje od emocji". Po dobrej pracy warto się odprężyć i odpocząć. O tym niestety również zapomniałem.

Pokora.

Pokora potrzebna jest nam w całym życiu jak i na giełdzie. Jeśli uważamy, że inni to "leszcze", "narybek", "płotki", "nowicjusze" itd. to mamy problem. Ten problem siedzi w naszej głowie, albo i w sercu, i sprawia, że żyjemy fikcją, a nie rzeczywistością.

O tym, czy jesteśmy najmądrzejsi na giełdzie łatwo się przekonać, wystarczy spojrzeć na stan naszego konta maklerskiego. Stan rachunku inwestycyjnego mówi nam też, czy jesteśmy płotką, czy rekinem..
Oczywiście niektórzy mogą płynąć na szczęśliwej fali i chwilowo mieć zasobne konto, jednak w długim okresie inwestowania, samo szczęście nie pomoże. Surfer giełdowy wpadnie w głębiny i się podtopi. To co się liczy na giełdzie to rzetelne przygotowanie dobrej analizy, dojrzałość inwestora i jego mądra oraz odpowiedzialne działania. Panowanie nad emocjami i umysłem to wymóg konieczny na giełdzie, oczywiście tylko, jeśli marzy się o milionach. A pokora, czyli prawda o sobie? Bez niej nie da się zmienić sposobu działania. Bez niej pozostaje się płotką.

Odpowiadając zatem na postawione w tytule postu pytanie, osobiście(po kilkunastu latach inwestowania na rynku kapitałowym) stwierdzam: TAK! Jestem głupszy od mnóstwa inwestorów i przestaję myśleć, że mogę inwestować bez najlepszej analizy fundamentalnej na jaką mnie w danej chwili stać. I nie mówię tego, aby się obsmarować przed ludźmi, tylko dlatego, że z każdym rokiem staję się bardziej świadom jakim inwestorem jestem. Ta świadomość siebie pozwoli mi wejść na wyższy poziom inwestycyjny już od 2012 r.

Czas się zabrać do lepszej pracy i siać dobre ziarno.

1 komentarz:

  1. Na szczęście nie inteligencja decyduje o wynikach inwestycji. Sam mistrz Buffet powiedział: "Nie trzeba być wybitnym naukowcem. Inwestowanie to nie gra, w której facet o ilorazie inteligencji 160 wygrywa z innym o ilorazie 130. Najważniejszy jest rozsądek". Pokora jest elementem rozsądku, nie inteligencji.

    Rozsądne działanie, to bardzo wnikliwa analiza potencjalnej inwestycji. Myślę, że tak można interpretować słowa "Zasada nr 1: Nigdy nie trać pieniędzy. Zasada nr 2: Zawsze pamiętaj o zasadzie nr 1".

    Podziwiam Cię za publiczne przyznanie się do błędu. To utwierdza mnie w przekonaniu, że idziesz dobrą drogą. Dlatego będę dalej interesował się tym co piszesz i w co inwestujesz.

    OdpowiedzUsuń



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...