30 czerwca 2011

Sexi spółki do portfela!

Przeciwieństwa się przyciągają, ale tylko na chwilę. Na dłuższą metę okazują się pomyłką.

Jakiś czas temu pisałem o tym, że spółek nie należy kochać, że należy do nich podchodzić bez sentymentu. Jednak trzeba wziąć pod uwagę, że wybór i zakup spółki jest pewnego rodzaju "relacją" pomiędzy inwestorem, a spółką. Selekcjonując spółki z parkietu, trzeba przefiltrować kilkaset spółek pod względem wyników finansowych, pod względem branży, perspektyw, znajomości sektora itd. Jednym z filtrów mojej selekcji firm giełdowych jest wybór do analizy "sexi spółek" tzn. takich, które mnie pociągają i przyciągają do siebie. Wybieram branże i firmy, które lubię. Kupuję biznesy, które chcę mieć w portfelu i które mi się podobają.




Jakie spółki nie są dla nas najlepszym wyborem?

Osobiście odradzam kupowanie spółek, które nas nudzą, które nas podświadomie odpychają, które są sprzeczne do naszych zasad, które działają w branżach, które nigdy nas nie interesowały. Po prostu, czasem czujemy wewnętrznie, że to nie "to". Myślę, że jeśli odczuwamy "odpychanie", to znaczy, że po prostu jesteśmy na innej fali, niż spółka. Coś w tym układzie nie działa i nie pasuje do siebie.

Jakich spółek najszybciej będziemy chcieli się pozbyć?

Takich, których nie lubimy, które nas denerwują, które kupiliśmy tylko dlatego, że rosną albo należą do branży wzrostowej. Będziemy chcieli sprzedać spółkę, która nie pasuje do nas, do naszej wiedzy, zainteresowań, pasji, wartości. Jako współwłaściciele i akcjonariusze nie będziemy się czuli pewnie i bezpiecznie. Czy podświadomie odrzucimy odmienność i inność? Prawdopodobnie tak. Identycznie postępujemy w całym życiu.

Co nas pasjonuje i interesuje?

Uważam, że na giełdzie musi być "chemia" między inwestorem a spółką i najlepiej jak coś mnie do spółki ciągnie, nie pozwala mi o niej przestać myśleć, nawet sprawia, że staję się podniecony dostrzeżoną szansą. Warren Buffett, jak sam mawia, odczuwa okresy wielkiego "podniecenia" na myśl o zakupach na wykupionym rynku.

Trzeba jednak odróżnić neurotyczną, chorą fascynację firmą od tej zdrowej opartej na patrzeniu w serce spółki. Oczywiście wygląd(AT) też się liczy, ale to wnętrze(AF) jest najważniejsze. Mówię to pół żartem, pół serio. Analiza techniczna się przydaje, ale to fundamenty mówią prawdę. Fundamenty mówią, czy firma zbudowana jest na skale, czy to tylko papierowa konstrukcja. Prawdziwa wartość spółki decyduje o jej atrakcyjności i pozwala wejść w długoterminowy, buffettowski związek typu: "na wieczność".

Co lubimy i dlaczego?

Tak naprawdę na giełdzie najlepiej uwodzi spółka, która ma odpowiednie atuty do zaprezentowania. Takimi atutami u spółek są duże zyski, ciągły rozwój spółki, ciągła praca nad sobą, dbanie o dobre wyniki, bezpieczna i stabilna sytuacja finansowa, trochę zmysłowych prognoz, trochę problemów i kłótni, trochę niespodzianek, smutków i radości. Dobra spółka daje nam to wszystko, interesuje nas, ciekawi, pociąga, wyobrażamy sobie, jak to będzie razem za parę lat.




Na świecie przyciągają się do siebie podobieństwa, podobni ludzie, o podobnych pasjach, podejściu do życia, wizjach, marzeniach. Być może podświadomie wyczuwamy wśród osób w zarządzie spółki, ludzi podobnych do nas, którzy mają podobne pomysły do naszych, podobną filozofię życia. Kupując świetne spółki, które lubimy, prawdopodobnie po prostu robimy to dlatego, że lepiej je rozumiemy i znamy. Spółka pasuje do nas.

Czasem trzeba pokonać strach i wejść w nowe!

Czasem nowa branża, inna, odmienna, odrzucająca nas na odległość, której się boimy to ukryta perła, skrzynka złota. To tak jak z książkami: książki, których się "boimy", które z daleka nas irytują, są najlepsze dla nas. Tak też może być na giełdzie. Trzeba zaryzykować i sprawdzić czasem, czy jakaś branża, spółka, instrument finansowy itp., które nas niepokoją, przypadkiem nie są tym, co przyniesie nam wymarzone rezultaty. Trzeba pokonać strach i coś zmienić w życiu.

Bycie sexi to za mało!

Na koniec dodam, że wybór spółki tylko z powodu tego, że nas pociąga, lubimy ją lub dobrze znamy, nie sprawi, że to będzie na pewno udana inwestycja. Zachwyt firmą może być przedwczesny i zgubny. Trzeba się "docierać" przez jakiś czas, poznawać, szukać prawdy, prawdziwej wartości i dopiero wtedy podjąć prawdziwą decyzję: czy wchodzimy w biznes tak jak W. Buffett tj. najlepiej z "perspektywą na wieczność", czy nie.

Przy zdrowym wyborze akcji trzeba połączyć ze sobą dwie skrajności: pewną obojętność, brak sentymentu w stosunku do posiadania super firmy oraz zachwyt i podniecenie z posiadania tej firmy. Coś w rodzaju równowagi, zdrowego podejścia. Bez emocji, ale z entuzjazmem.
Pozdrawiam.
======

Przypominam, ze rozdaję darmowego e-booka "Bóg, pieniądze i giełda" i aby go otrzymać wystarczy dać mi znać na maila: klikając tutaj. Każdy kto przeczytał e-booka i uważa, że jest wartościowy, proszony jest o podanie go dalej maksymalnej liczbie osób :)

Dziękuję wszystkim Czytelnikom bloga za motywację, pomoc w pisaniu i skończeniu e-booka.

5 komentarzy:

  1. Bardzo dobry wpis, dzięki Bartek. Wchłonąłem Twojego e-booka w jeden dzień :) i uważam że jest świetny chyba nawet już to pisałem ale nie zaszkodzi jeszcze raz :) Jak znajdę trochę czasu to napiszę Ci co mi się podobało bardziej a co mniej ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj PMJAR,

    Szczególnie liczę na szczerą krytykę "do bólu", bez owijania w bawełnę. Najbardziej interesuje mnie to:

    - co się NIE podobało w e-booku?

    Piszcie na maila.
    Pozdrawiam i dziękuję za wszystkie komentarze na blogu i w mailach!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wg mnie zasada jest prosta - lubimy spolki, na ktorych kiedys zarobilismy, wiec chetnie do nich wracamy liczac, ze znow nas nie zawioda. Nie lubimy zas tych, na ktorych mielismy straty.

    OdpowiedzUsuń
  4. dzięki bartek za e-booka, okazało się że trzymam w portfelu spółkę przewartościowaną o 112% wg Wart wewn :0 Sad Panda

    OdpowiedzUsuń
  5. kontynuując przyjrzałem się bardziej sytuacji i ta spółka zawsze ma taką sytuację, że jej wartość wewnętrzna jest 2x mniejsza niż rynkowa, ciekawe skąd to się bierze. Mówię o Agorze z której jestem b.niezadowolony i już mam stratę bodaj 12%. Ale np. w 2005 roku widzę że stała 65zł a jej wewn wartość wypadała na 25 zł teraz stoi 18 a wypada 8,5. Każdego roku ma zawsze takie wielkie dyskonto do wartości wewnętrznej, ciekawe z czego to się bierze. Swoją drogą ma syfne ROE, średnie 4,5-5% z ostatnich 5 lat, żal :)

    OdpowiedzUsuń



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...