30 maja 2011

Odpowiedzialność za wyniki giełdowe!

Witaj :)

Dziś chciałem krótko sprecyzować odpowiedzialność za wyniki na giełdzie.

Wiele osób początkujących(i nie tylko), może mieć błędne mniemanie, że jeśli stracą pieniądze na giełdzie, to jest to wina kogoś innego, niż ich własna. Konsekwencje strat giełdowych dotykają bezpośrednio ich konta, jednak wina jest przerzucana na kogoś lub na coś innego. Jest to prosty sposób, aby stracić wielką okazję do nauki na własnych błędach. A jest to nauka najlepsza, najszybsza i najwartościowsza.




Uważam, że każda okazja do przyjrzenia się swojemu błędnemu schematowi postępowania, jest dla inwestora opłacalna. Nie ma też sensu wypieranie w podświadomość porażki. Przyznanie się do niej pozwala w przyszłości na podejmowanie lepszych decyzji i szybsze zamykanie złej inwestycji. Pozwala na coraz większą efektywność inwestycji. Jeśli myślisz o milionach, analizuj swoje błędy i je eliminuj! Warto.

Niedługo zrobię case study Wieltonu. Spokojne przeanalizowanie całej transakcji ubezpieczy mnie na dłuższą przyszłość. Tak to jest na giełdzie i w życiu, że łatwo zapomina się o swoich błędach i niepotrzebnie się je ponawia.

======

PS Kończę e-booka, muszę przyznać, że toczę z nim nieprzeciętną bitwę wewnętrzną, nie wiem czemu?  Czuję, że muszę go jak najszybciej skończyć, a z drugiej strony idzie mi strasznie ociężale - to chyba dobry znak. Widać musi być wartościowy. Wszystko co wartościowe wymaga wielkiego wysiłku, pokonania siebie.

Wstawiam już do e-booka zdjęcia  i być może już dziś, a pewnie dopiero jutro, roześlę e-book do paru osób, które go ocenią. Jest to dla mnie priorytet zadaniowy na dziś i jutro. Pozdrawiam.

No i mam ochotę na trochę muzyki ;)

15 komentarzy:

  1. Witaj,
    Bardzo podoba mi się blog. Uważam, że sporo można się dzięki niemu o giełdzie nauczyć ( zarabiając przy okazji parę groszy ;-) ).
    Podsyłam dlatego propozycję sektora, którym uważam warto się zainteresować w najbliższym czasie.
    http://pb.pl/2/a/2011/05/30/Bessa_w_budowlance

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj Bartku.

    Zdecydowanie nie zgadzam się z Twoją wypowiedzią: "Wszystko co wartościowe wymaga wielkiego wysiłku, pokonania siebie."

    Czy miłość wymaga wielkiego wysiłku i pokonania siebie?
    Czy spełnianie pasji wymaga...
    Czy robienie w życiu tego co się kocha wymaga...
    Czy pomaganie innym i inne szlachetne czyny wymagają...

    Z moich doświadczeń i przemyśleń wynika coś zupełnie innego - wszystko co w moich oczach wartościowe przychodzi mi bez trudu (choć może z pewnym wysiłkiem). Przykład: uprawianie koszykówki, którą kocham, po grze jestem zmęczony, czasami nawet wyczerpany, ale wszystko przychodzi mi bez trudu i absolutnie nie muszę pokonywać siebie. :)

    Pozdrawiam,
    Paweł Kuriata.

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam, wyluzuj już chłopie z tym wieltonem - w tym biznesie wtopa to chleb powszedni i jak będziesz tak rozpamiętywał to przegapisz kolejną okazję - teraz według mnie się szykuje odpał

    www.longterm.bblog.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Polecam przyjrzenie się spółce Cormay.

    (Chociaż nie wiem, jaki masz stosunek jako katolik do in vitro ;))

    OdpowiedzUsuń
  5. @Anonim

    Dzięki za dobre słowo.
    Budowlanki nie tykam się z dwóch powodów:

    1) Ostatnia hossa dotyczyła spólek z sektora budowlano-deweloperskiego, a to oznacza, ze branża ta w tej hossie raczej nie da zarobić. Tak się po prostu dzieje, że spółki branża poprzedniej hossy nie rośnie w kolejnej.

    2) Budowlanka to jedna wielka łapówka. Wiem o tym bo słysząłem opowieści kierowników, inspektorów, dyrektorów budowy. Ta branża jest dla mnie nieprzewidywalna i nie interesuje mnie.

    To oczywiście tak z grubsza oceniam.

    @Paweł Kuriata
    Wg mnie obydwoje mamy rację ;P

    Ale nie w tym rzecz, bardziej pisałem tutaj o przełamywaniu mojej strefy komfortu, bo chyba z tym walczę i nie wiem do końca jeszcze dlaczego.

    @Longterm
    Cieszy mnie to, że krytykując mnie, podnosisz sobie oglądalność i poczucie własnej wartości.

    @Integralny
    Branża dla mnie jest całkowicie nie do zrozumienia, więc zupełnie jej nie analizuję.

    Jestem dumnym ciemnogrodem i katolem, jestem przeciwnikiem in vitro. A tutaj masz kawałek wytłumaczenia dlaczego: http://www.youtube.com/watch?v=xIOuqzY7u_E

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Przesadzasz stary.

    Katolicyzm też się zmienia. Idzie z duchem czasu. Ale jeśli nawet młodzi będą myśleć jak starzy to to nieśmiało wprowadzane zmiany nie będą miały długo racji bytu.

    Nowocześni katolicy powinni być ODWAŻNI by kochać Boga w Jezusie - idąc z Duchem Czasu i Postępu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dokładnie Katolicyzm też się zmienia i idzie z duchem czasu. Jan Paweł II pisał:

    Droga odkryć naukowych jest zawsze drogą do prawdy.

    No a ja nie jestem predysponowany do głoszenia zmian nauk Kościoła, co do in vitro.

    OdpowiedzUsuń
  8. @Longterm
    Cieszy mnie to, że krytykując mnie, podnosisz sobie oglądalność i poczucie własnej wartości.

    Prawdziwa cnota krytyk podobno się nie boi ale nie miałem zupełnie zamiaru podnosić poczucia własnej wartości. Chciałem jedynie zwrócić uwagę że spółka na której utopiłeś jest teraz dobrą okazją do kupna w mojej opinii. To był raczej przyjacielski przytyk niż krytyka ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. @ Bartłomiej -

    Kościół jest żywym organizmem, to nie twarde ławki i ceglane świątynie - lecz LUDZIE.

    Zmieniając swoje podejście do świata, zmieniasz Kościół :)

    Pozdrawiam i życzę miłego dnia. Przemyśl to.

    OdpowiedzUsuń
  10. @Longterm
    Przyjacielskie to to nie jest.

    "Czujesz się zaatakowany dlatego, że jesteś atakowany."

    @Integralny
    Wiem, że Kościół to ludzie, a nie budynki. Z tym, że Kościół to ludzie, którzy wyznają taką samą wiarę i prawdę. Jeśli zmienię swoje "podejście do świata", a tym samym nauki Kościoła Katolickiego, to w jaki kościół będę wierzył? W swój, wyimaginowany.

    Pozdrawiam i życzę miłego dnia. Przemyśl to.

    OdpowiedzUsuń
  11. Katolicy w przeciwienstwie do protestantow nie maja prawa do samodzielnej interpretacji Pisma Św, po to są kazania? dostają gotową iterpretacje "na tacy" do ktorej musza sie dostosowac, nie wiesz o tym?


    Najwazniejsza wartoscia dla katoliko jest życie ludzkie, a sprowadzenie tego do warunkow laboratoryjnych jest jak obdarcie z człowieczenstwa..

    moim zdaniem ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Bartku jesteś przewrażliwiony na punkcie swojej osoby chyba...myślałem że po tylu latach na giełdzie ma się twardszą skórę. Mnie nieustannie ktoś próbuje atakowć, krytykować ale odbieram to jako przejaw sympatii właśnie...kto się czubi ten się lubi - wyluzuj w końcu...No ale skoro ten blog ewoluuje raczej w kierunku kółek różańcowych czy jak to się nazywa to przepraszam że w ogóle cokolwiek napisałem o giełdzie:-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Long to jest taki misz-masz rożaniec na giełdzie ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak się komuś blog nie podoba to nie musi go czytać, dajcie sobie spokój ze złośliwością. Weźcie pod uwagę, że ktoś ma inne zdanie i może je mieć. A Wasze czasem żałosne argumenty tylko utwierdzają mnie w moich przekonaniach. Tyle w temacie. Pozdrowienia Bartku, trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  15. @Anonim

    Katolik głównie kieruje się miłością i tyle :)

    @Longterm @Anonim

    No ten blog jest nieprzewidywalny ;)

    @PMJAR

    Dzięki i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...