04 maja 2011

Co z tym piątkiem?

O czym świadczy fakt, że przez cały tydzień marzymy o piątku?

O tym, że być może nie robimy tego, co kochamy, co jest naszą pasją, pragnieniem i radością. Robimy to, co "powinniśmy", a nie to czego "pragniemy" i do czego zostaliśmy stworzeni. Pierwszy wybór sprawia, że żyjemy, rozwijamy się, spełniamy się na świecie. Stajemy się szczęśliwi. Drugi może oznaczać rezygnację z marzeń i poddanie się w ich realizacji.

„Zapytaj siebie, co robiłbyś nawet, gdyby nikt Ci za to nigdy nie miał zapłacić. To wskazówka, która pokaże Ci, czym powinieneś się zajmować, oczywiście wciąż szukając sposobu na zarobienie na tym.” - Autor nieznany.

Albo kim chciałeś zostać będąc dzieckiem?




Jeśli nie jesteśmy zadowoleni ze swojego życia, ze swojej pracy, osiągnięć, to warto szukać przyczyny, aż do skutku, warto coś zmienić. Warto wychodzić z naszej strefy komfortu, ciągle się rozwijać, pokonywać siebie. Czasem wyniki będą bardziej spektakularne, czasem mniej. Tak naprawdę w życiu ważniejsza od efektów i wyników jest sama walka.

Polecam walczyć o takie życie zawodowe, by marzyć o poniedziałku :)

8 komentarzy:

  1. Życie to walka... miłość to sen..

    OdpowiedzUsuń
  2. Zadam ci pytanie, gdyz ten problem co bym chciał robić w zyciu, nurtuje mnie juz od jakiegos czasu...

    A mianowicie, od dziecka, kochałem rysować.. ale moj ojciec stwierdzil ze to mało dochodowe zajecie...
    utwierdzal mnie w przekonaniu ze mam scisly umysl i ze generalnie scisle przedmnioty daja lepiej zarobic, ja natomiast czuje sie humanista... Co Ty bys mi doradził?

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Analiza PZU z wyceną. Ciekawe!

    http://dinvestord.bblog.pl/wpis,czym;jeszcze;zaskoczy;nas;pzu,51618.html

    OdpowiedzUsuń
  4. @anonimowy
    Ja też za dzieciaka lubiłem rysować. Nie miałem wstrętu do przedmiotów ścisłych ale chyba bardziej czułem się humanistą i też humanistą zostałem (głównie po tym jak trochę zaniedbałem np. matematykę, fizykę czy chemię). Rysowaniem się już w ogóle nie zajmuję. Choć nadal mam jakieś ciągoty w tym kierunku, np: do Photoshopa. Z obecnej perspektywy żałuję trochę, że nie skończyłem np. architektury gdzie mógłbym wykorzystać swoje zdolności. Nie jest jednak powiedziane, że za ileś tam lat stwierdzę, że mimo wszystko wybrałem dobrą drogę. Czas pokaże czy podjąłem słuszną decyzję. Szczerze, to innym poleciłbym teraz wybrać drogę umysłu ścisłego, gdyż humanistom choćby na rynku pracy - jak to się ostatnio powszechnie słyszy - nie jest łatwo. Ja się jednak nie poddaję. Wierzę w to, że będzie dobrze, że czasem trzeba zrobić krok w tył aby później zrobić dwa kroki do przodu. Czuję się cały czas humanistą, ale chyba mam też coś z umysłu ścisłego. Nie bez powodu fascynuje mnie giełda. Czy giełda mogłaby fascynować radykalnego humanistę?

    OdpowiedzUsuń
  5. A i jeszcze jedno. Nie ma nic gorszego jak praca, której się nie lubi. Patrzenie co chwilę na zegarek i oczekiwanie końca zmiany czy odliczanie dni do weekendu to oznaki, że trzeba brać nogi za pas i szukać czegoś innego. No chyba, że to tylko praca dorywcza np. w czasie studiów, wtedy można a nawet trzeba się trochę poświęcić. Ja sobie obiecałem, że będę robił w życiu to co (przynajmniej) nie jest dla mnie nudne i daje jakąś satysfakcję.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mar, chyba nie jestes sam
    blog mojego znajomego

    http://humanista-na-gieldzie.blogspot.com/


    Bart ostatnio troche mnniej sie udzielam ale co mozna napisac o przyczepach szczegolnie ze wieltona nie mam w portfelu. :) Czekam z niecierpliwoscia az znajdziesz znowu jakas ciekawa spoleczke o ktorej bedzie mozna podyskutowac

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. A co jeśli nie można zabrać nóg za pas? Niestety nie zawsze jest tak pięknie, że można zrobić co się chce i kiedy się chce, ponieważ życie nas ogranicza. Dawniej też tak myślałem, jednak parę wydarzeń w moim życiu nauczyło mnie, że nie jest tak jak się wyobraża i trzeba czasami ciągnąć coś czego się nie lubi i zmuszać się do pracy. Wiadomo do końca życia nie da się tak, ale też nie da się rzucić w ciągu powiedzmy roku.

    Ale szczerze mówiąc Bart czuję się tak jak Syzyf czasami w swojej pracy, a jak ktoś popatrzyłby z zewnątrz powiedziałby, że mi się przewraca :/ :(.

    OdpowiedzUsuń
  8. @Anonim

    To jest sprawa każdego z nas odkryć co kochamy w życiu robić, co nas pasjonuje, co sprawia, że chce nam się życ, a nie "przeżyć".
    Rada Twojego Taty choc płynąca z serca i troski, być może nie uwzględnia do końca Twoich talentów, Twoich pragnień serca, Twoich marzeń?

    W życiu trzeba odkryć to co kocha się robić i robic to, starać się jakoś na tym zarobić. Trzeba znaleźc to zadanie, tę pracę i tę misję do której zostalismy stworzeni. Trzeba w poniedziałek wyskakiwać z łóżka z entuzjazmem i radością :)

    Trzeba odkryć prawdę o sobie i swoich pragnieniach i walczyć ze wszystkich sił o pragnienia swojego serca. Nie można sie poddać. Tak wiele ludzi się poddaje :/ Trzeba walczyć aż do skutku, biorąc pod uwagę fakt, że część marzeń zrealizujemy dopiero w Niebie :)

    Co do pieniędzy jest takie niemieckie powiedzenie: "Rób to co lubisz a pieniądze same cię znajdą." :)

    i

    "Najlepsze miejsce pracy to skrzyżowanie twoich zdolności i potrzeb świata."

    Nawet jeśli w zyciu mamy trudną sytuację materialną, życiowa, to i tak musimy walczyć o realizację swoich marzeń. I to znowu oznacza podjęcie ryzyka i głęboka wiarę w sukces.

    Polecam Ci przeczytac książkę Marcusa Buckinghama o silnych stronach i talentach. A także "Dzikie serce" J. Eldredge'a - o pragnieniach mężczyzn i relacjach z ojcem.

    Nie realizujmy scenariuszy na życie innych ludzi, tylko żyjmy swoim życiem. Tylko my znamy prawdziwe pragnienia swojego serca, co chcemy robić. Nikt inny nie wie co powinnismy robić. Do nas nalezy odkrycie swojego "zadania". Trzeba szukac do skutku i zaryzykować czasem wszystko :)

    Jezus pyta każdego z nas: "Co chcesz abym Ci uczynił?" :) Pyta "Czego pragniesz?". :) Nie pyta nikogo "jak to zrobisz?", tylko pyta "Czego chcesz?". Jeśli jesteś wierzący, pogadaj z Bogiem na ten temat, powiedz mu czego pragniesz i daj Bogu pomóc Ci to spełnić :) To Bóg wlał w Twoje serce to pragnienie pracy o której marzysz :) Warto odkryć swoje powołanie, bo gdy się je odkryje, będzie to wielka radość :)

    @Mar
    Ja tez jestem 100% humanistą ;)

    @Maciekk
    Jak się nie będziesz udzielał to sie wkurzę ;)

    @Maxsio
    Najczęsciej jest przesrane z pracą. Czasami trzeba ciągnąc coś czego się nie lubi i jednoczesnie robić wszystko by to zmienić jak najszybciej :)
    Liczy się walka, dopiero potem efekty!

    Ja na biurku mam taki napis:

    Wytrwaj. Działaj. Nie poddawaj się!

    OdpowiedzUsuń



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...