01 marca 2011

Kiedy wychodzić z akcji?

Witaj,

Jakiś czas temu miałem napisać o tym, kiedy wychodzimy ze spółki. Powiem z doświadczenia, że wyjście to najtrudniejsza czynność na giełdzie. Wybór rosnących spółek to pikuś w porównaniu do sprzedaży akcji w najlepszym momencie.

Sprawa jest dość prosta na samym początku inwestycji. Osobiście, gdy po zrobionej analizie kupuję spółkę "na próbę" i obserwuję jej zachowanie przez następny 1-2 miesiące. Zazwyczaj oczekuję wzrostów. Rozumiem sytuację spółki, więc czekam na impuls wzrostowy. Wtedy też patrzę trochę na wolumen i jego zmiany. Jeśli firma zachowuje sie dziwnie, nie rozumiem, co się dzieje lub kurs obsuwa się bez przyczyny to znaczy, że jest przyczyna. Tutaj chyba wchodzi w grę wyczucie, doświadczenie i trochę smykałki, którą chyba nie każdy może mieć.

Gdy coś jest nie tak ze wzrostem spółki, sprzedaję i kupuję tę spółkę, która rośnie. Co dziwne, najczęściej dobrze trafiam z wyjściem. Tak było ostatnio z Comarchem i Optimusem. Comarch spadał ze 100zł do ok 70zł, po czym znów wzrosł do obecnych 95zł. W między czasie minęło wiele miesięcy. Zamieniłem go na Optimus, a ten wzrósł kilkaset procent. Co nie znaczy, że Comarch nie będzie rósł, a może w skali 20 lat nie okaże się lepszą spółką.

Trzeba też od razu zaznaczyć, że czasem jestem spokojny po zakupie nawet, jeśli spółka spada o kilkadziesiąt procent. Dlaczego? Ponieważ, wiem czemu spada i zdaję sobie sprawę, że np to jest chwilowe. Tak jak teraz przy Optimusie, który możliwe, że spadnie nawet poniżej 5 zł, lecz nie ma to wpływu na to jak go postrzegam. Nie ma też nic wspólnego z wartością firmy w dłuższym okresie.

Kolejny etap wychodzenia z inwestycji to ten, gdy już mamy kupioną firmę(akcje) i jako współudziałowcy trzymamy udziały. Warren Buffett, gdy kupuje firmę, to patrzy na nią przynajmniej jak na zakup nieruchomości. Gdy kupuje się mieszkanie, to czy sprzedaje się je po tygodniu, czy nawet po 2-3 latach? Czy sprzedajemy mieszkanie, gdy jest recesja, bessa, albo wybucha wojna w Iraku? Buffett podobnie podchodzi do inwestycji w firmy, tzn zakup akcji. Jako współwłaściciel firmy po prostu patrzy na wartość firmy, na jej rozwój, aktywa, siłę marki itd. Trzyma tak długo, jak długo wierzy w firmę. Dlatego niektóre firmy trzyma od kilkudziesięciu lat, a te firmy ciągle się rozwijają i rosną.

Każdy z nas jako, że powinien inwestować pieniądze, które przeznacza specjalnie tylko na giełdę, może również trzymać akcje w nieskończoność. Oczywiście, jeśli na początku zrobi analizę i wybierze tak dobrą spółkę jak to robi W. Buffett. Wtedy może trzymać kilkadzesiąt lat i żyć z dywidendy.

Najczęściej jednak myślimy w perspektywie miesięcy lub góra kilku lat w trakcie hossy. Nikt nie lubi patrzeć jak cały zysk hossy topnieje. Osobiście uważam, że najlepszy sposób jaki znam to metoda Buffetta tj. trzymanie akcji tak długo jak spółka staje się coraz bardziej wartościowa, a jej perspektywy i wyniki nawet mimo kryzysów(recesji kilkuletnich), są obiecujące i rozumiane. Sprzedaż akcji odbywa się tylko w wyjątkowych okolicznościach np kiedy perspektywy dla branży, zmiany na rynku, konkurencja, konflikty w zarządzie itp., spowodują stały zastój firmy lub zagrożą przyszłości rozwoju spółki. Może też upaść branża firmy, gdyż jest już przestarzała.

Buffett musi myśleć na przód, ponieważ nie handluje milionem $ tylko setkami milionów $ w jedną spółkę. To sprawia, że nie może wyjść z firmy, bez dużych spadków. A to sprawia, że musi wybierać tylko najlepsze inwestycje.

Jedną z opcji wychodzenia ze spółki, może być sprzedaż 50% akcji z danej inwestycji, a reszta dalej zostaje w portfelu na lata. Dzięki temu otrzymujemy gotówkę na podatek ;P i na nową inwestycję. Akceptujemy jakiś zysk, nie maksymalny i mamy trochę gotówki na zakupy w czasie przyszłego kryzysu.

Można też wyjść w całości po dużym zarobku, który nas satysfakcjonuje, ograniczając maksymalne zyski w przyszłości. Zamiast niepewnych 1000% zysku, można zamknąć pozycję po wzroście np o 100%. Zysk jest spory, lecz później z perspektywy lat, można sobie pluć w brodę.

Można też stosować opcję skubania. Jeśli firma nie wypłaca dywidendy na życie, można sprzedawać małe pakieciki akcji, żeby używać pieniędzy, a nie tylko patrzeć jak rosną lub spadają. Pieniądze są do mądrego używania i wydawania, a nie do kochania i patrzenia na nie. Są środkiem do osiągnięcia celów, a nie celem.

Wychodzenie i akceptacja zysków jest najtrudniejszą czynnością w inwestowaniu na giełdzie, wymaga mistrzostwa i sztuki. Inwestor to też artysta, który wykorzystuje swoje zdolności i talenty w swoim fachu.

Nie mam prostej podpowiedzi dotyczącej wychodzenia z giełdy. Na pewno poinformuję wszystkich na blogu, kiedy będę wychodził z własnych transakcji. Na pewno moim minimalnym okresem inwestycji jest >1 rok, (po etapie selekcji na okresie próbnym). Z tym, że sam jeszcze nie wiem, czy będzie to po 2 latach, 5 latach, czy 30 latach. Jestem w trakcie analizowania swoich przeszłych decyzji inwestycyjnych, własnie pod kątem wychodzenia z inwestycji. W darmowym ebooku lub na blogu pewnie rozwinę jeszcze temat.

Musisz sam pomyśleć, kiedy Ty wyjdziesz ze swojej inwestycji. Musisz wybrać między chciwością, a rozsądkiem. Musisz odkryć swój styl wychodzenia z inwestycji. Myśl samodzielnie, nie patrz na innych. Odkryj super sposób i daj nam znać :) Jeśli, ktoś z czytelników ma jakiś dobry sposób wychodzenia z inwestycji i chce się podzielić nim z innymi, to proszę o komentarz lub maila.

2 komentarze:

  1. Są inne sposoby wychodzenia z inwestycji w przypadku AT i AF. Sygnałem, który bezsprzecznie sugeruje wyjście z inwestycji są niekorzystne zmiany finansowe w spółce, tak po prostu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chętnie poczytam o wychodzeniu z inwestycji w oparciu o AT i AF. Może coś więcej?

    OdpowiedzUsuń



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...